Gospodarka po pandemii

PERSPEKTYWY DLA UE I POLSKI

 

W debacie okrągłego stołu, zorganizowanej on-line 2 czerwca 2020 r. przez Centrum Stosunków Międzynarodowych i Biuro Parlamentu Europejskiego w Polsce, przy współpracy ośrodka THINTKANK, wzięli udział przedsiębiorcy oraz reprezentanci największych organizacji biznesowych, a także eksperci i przedstawiciele instytucji otoczenia biznesu. Dyskusja dotyczyła warunków umożliwiających powrót gospodarki UE, w tym polskiej, na ścieżkę rozwoju.

Uczestników debaty przywitali moderator Zbigniew Gajewski, Partner w ośrodku THINKTANK oraz Jacek Safuta, dyrektor Biura Parlamentu Europejskiego w Polsce. Wprowadzenie do dyskusji przedstawili dr Malgorzata Bonikowska, Prezes CSM, prof. Joanna Tyrowicz z UW i ośrodka badawczego GRAPE oraz dr Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan.

 

Wyzwania dla UE

Dr Małgorzata Bonikowska omówiła najważniejsze wyzwania gospodarcze dla Unii Europejskiej przed i po pandemii. Przypomniała, że po wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019 r. Komisja Europejska ustaliła swoje nowe priorytety:

  1. Europejski Zielony Ład
  2. Gospodarka, która służy ludziom (połączenie idei sprawiedliwości społecznej
    i dobrobytu ze wzmocnieniem modelu społecznej gospodarki rynkowej)
  3. Europa na miarę ery cyfrowej
  4. Ochrona europejskiego stylu życia
  5. Silniejsza pozycja Europy na świecie
  6. Nowy impuls dla demokracji europejskiej.

Zdaniem dr Bonikowskiej, epidemia koronawirusa spowodowała kryzys nie tylko gospodarczy, ale i społeczny, a to zmusza całą Unię Europejską do zweryfikowania tych priorytetów. Najważniejszym wyzwaniem ery AC (after coronavirus) jest wyjście z zapaści. Ma temu służyć plan ratunkowy przedstawiony przez Komisję i obecnie dyskutowany w państwach członkowskich i w Parlamencie Europejskim. KE proponuje w nim m.in. tymczasowe podwyższenie limitu budżetu UE do 2 proc. PKB, co umożliwi powiększenie go z proponowanych początkowo 1,1 biliona euro w perspektywie najbliższych 7 lat (2021-2027) o 750 mld euro w postaci grantów (500 mld) i pożyczek (250 mld) dostępnych w najbliższych 44 latach – do spłaty w latach 2028-2050. Owe 750 mld euro ma pochodzić z rynków finansowych, a budżet UE, miałby te pożyczki zabezpieczyć. Do takich działań wzywał Parlament Europejski i państwa Europy Południowej. Wszystkie te środki miałyby zostać zainwestowane w odbudowę gospodarki równolegle z inwestowaniem w tzw. Zielony Ład.

Z realizacją tego planu wiążą się dodatkowe wyzwania. Przede wszystkim musi być on zaakceptowany przez wszystkie państwa członkowskie, co na razie nie jest łatwe, a ponadto niektóre z nich kwestionują możliwość powrotu gospodarki europejskiej na ścieżkę wzrostu w sytuacji, gdy musi ona uwzględniać założenia Zielonego Ładu. Ponadto innowacyjność i konkurencyjność Europy wiąże się z koniecznością przyspieszenia cyfryzacji jej gospodarki. Dziś to na tym polu trwa walka konkurencyjna, a największym atutem stają się dane. Tymczasem wśród 10 czołowych światowych firm jest 7 amerykańskich i 3 chińskie, a żadnej europejskiej. To jeden z przykładów na to, że transformacja cyfrowa Europy idzie zbyt wolno. Daliśmy się prześcignąć na tym polu nie tylko USA, ale i Azji, a zwłaszcza Chinom. Planując działania w tej sferze trzeba jeszcze brać pod uwagę, że nowe technologie, przede wszystkim sztuczna inteligencja, już zaczęły redukować miejsca pracy, a pandemia przyspiesza jeszcze ten proces.


Źle na rynku pracy

W swoim wprowadzeniu prof. Joanna Tyrowicz przedstawiła sytuację na polskim rynku pracy pod koniec kwietnia br., w oparciu o badania UW i ośrodka GRAPE. Dają one pełniejszy obraz niż dane GUS i innych instytucji. Wynika z nich, że od IV kwartału 2019 r. do końca kwietnia br. liczba zarejestrowanych bezrobotnych wzrosła z 556 tys. do 900 tys. Jest to ogromny wzrost. Realnie trzeba do tej liczby dołożyć dodatkowe 600 tys. osób, które z powodu nieczynnych Urzędów Pracy jeszcze nie szukały pracy, a już straciły dotychczasową. Przed pandemią połowa osób niemających pracy rejestrowała się jako bezrobotni, a obecnie robi to tylko 20 proc. Sytuację pogarsza dodatkowo spadek dochodów zadeklarowany przez 25-35 proc. gospodarstw domowych. Te dane nie są widoczne w danych rządowych.

Dla osób pozbawionych pracy największym problemem już przed pandemią był długi czas poszukiwania nowego zajęcia. Osoby z wyższym wykształceniem szukały go średnio 3 kwartały. Teraz ten czas się wydłuży. Reforma systemu pośrednictwa pracy jest zatem jednym z najbardziej pilnych wyzwań.  Problemy te dotkną także przedsiębiorców, którym trudniej będzie znaleźć zwłaszcza pracowników wyspecjalizowanych. Zdaniem prof. Tyrowicz nadmierna reakcja pracodawców na pandemię, czyli szybkie zwalnianie pracowników, może mieć negatywne długofalowe skutki dla nich i dla całej gospodarki.  Z dostępnych danych wynika również, że po raz pierwszy w historii ostatnich 30 lat w kwietniu br. produkcja przemysłowa w Polsce spadła, i to aż o niemal 25 proc.

Prof. Tyrowicz odniosła się też do opinii dr Bonikowskiej, że rządy wszystkich krajów UE podobnie zareagowały na pandemię. Jej zdaniem Niemcy, Francja czy Holandia zamknęły swoje kraje, aby przemyśleć, co zrobić dalej, a region Europy Środkowo-Wschodniej zamknął się i czekał w nadziei, że pandemia minie. Każdy rząd powinien teraz bardzo uważnie analizować działania swoje i innych, by w przyszłości nie dać się zaskoczyć kolejnej, bardzo prawdopodobnej, pandemii.


Niespójny obraz kryzysu

Dr Grzegorz Baczewski przedstawił ocenę obecnej sytuacji gospodarczej z punktu widzenia Konfederacji Lewiatan. Organizacja konsultuje rządowe projekty, przesyła opinie i postulaty przedsiębiorców, sugerujące m.in. konieczność obniżenia kosztów zatrudnienia. Niektóre z tych oczekiwań zostały zrealizowane, inne, jak te dotyczące zapewnienia firmom płynności finansowej, wprowadzono tylko
w niewielkiej skali.

Przedsiębiorcom najbardziej potrzebna jest jasna strategia wychodzenia z kryzysu. Chodzi nie tylko o zapowiedzi terminów otwierania poszczególnych sektorów, lecz całościową wizję jak gospodarka będzie stymulowana i jakie będą instrumenty długofalowego wsparcia firm. 70 proc. ankietowanych członków Konfederacje nie widzi na razie takiego planu.

Generalnie przedsiębiorcom w Polsce trudno się rozmawia z rządzącymi. Organizacja jest członkiem BUSINESSEUROPE, dlatego wie, jak wygląda sytuacja w poszczególnych państwach Unii. Różnice dotyczą nie tyle zakresu instrumentów wsparcia, lecz podejścia do środowisk biznesowych. W Polsce trzeba wywierać presję, by stanowisko przedsiębiorców zostało wzięte pod uwagę. Pomimo ponad 30 lat kapitalizmu, nie ma mechanizmów regularnego i przejrzystego dialogu z rządem, jak ma to miejsce w wielu innych krajach UE. Polskie programy pomocowe są dziś częściowo nietrafione właśnie dlatego, że nie zostały zaprojektowane wspólnie z przedsiębiorcami.

Dr Grzegorz Baczewski poinformował też, że Konfederacja Lewiatan pracuje nad upowszechnieniem zielonych technologii wśród przedsiębiorców w Polsce i chce być sojusznikiem Komisji Europejskiej w tym zakresie.

 

 

Potrzebna trafna diagnoza

Jednym z najważniejszych wątków podejmowanych przez uczestników debaty była ocena skali kryzysu w gospodarce europejskiej i polskiej oraz analiza szans na powrót do normalności. Zwracano uwagę, że w Polsce w ostatnich latach głównym napędem wzrostu była konsumpcja prywatna, ale teraz może być to czynnik negatywny, ponieważ konsumpcja nie wróci do stanu sprzed pandemii. Inny uczestnik uważa jednak, że czarny scenariusz nie musi się a ziścić, ponieważ na polską gospodarkę ogromny wpływ ma gospodarka niemiecka, a rząd Niemiec robi bardzo dużo, aby kryzys w tym kraju był jak najmniej dotkliwy. Ma o tym świadczyć fakt, że w niektórych firmach następuje nawet wzrost produkcji towarów na eksport.

Inny z uczestników prognozuje, że z powodu opieszałości administracji polska gospodarka wyhamuje jeszcze bardziej w III lub w IV kwartale, co ma dotyczyć zwłaszcza budownictwa. Nie są bowiem wydawane pozwolenia na budowę, a banki nie udzielają kredytów. W takich warunkach nie można planować. Pomimo tego, że wnioski można składać przez Internet, czyli szybko, to jednak na decyzje czeka się dłużej niż przedtem.

Wyrażano też obawy co do losów branży turystycznej. Turystyka krajowa nie zapełni luki po zamknięciu turystyki przyjazdowej. Polskę odwiedzało co roku 20 mln turystów zagranicznych. Hotelarze nie przeżyją, mając klientów tylko w soboty i niedziele.  Dramatyczna jest także sytuacja branży autokarowej, której lwią część na rynku europejskim stanowią polskie firmy. Dotychczasowa pomoc dla tego sektora na pewno będzie niewystarczająca. Brakuje dialogu i dobrej komunikacji. Właściciele obiektów hotelowych nie wiedzą, co się wydarzy i czego mogą się spodziewać. Branża ma zakaz działalności, a największym problemem jest to, że nikt tym nie zarządza. Wytyczne są wydawane z dnia na dzień – skarżą się uczestnicy debaty.

Pojawiły się też opinie, że Polska ze swoimi działaniami przeciwepidemicznymi nie wypada źle na tle innych krajów UE. Generalnie w wypowiedziach uczestników debaty dominował jednak pogląd, że najtrudniejsze jeszcze przed nami. Wiele firm ma na razie środki na przetrwanie, ale one się kończą, więc kryzys może pogłębić się jesienią i zimą. Sposobem na jego osłabienie powinny być więc inwestycje, bo tylko one pozwoliłyby utrzymać pracowników lub zatrudniać nowych.

 

Jak ratować miejsca pracy

Uczestnicy debaty wykazali wiele troski o rynek pracy po pandemii. Wskazywano, że sytuacja pracujących, a także pracodawców, może być jeszcze trudniejsza niż to przedstawiła prof. Tyrowicz, ponieważ statystyki nie identyfikują na przykład osób na zwolnieniach lekarskich, a ich liczba znacząco wzrosła. Wg mec. Anny Stykowskiej-Sikory ZUS ma obecnie 3 mln zwolnień lekarskich. Bezrobocie może się ponadto zwiększyć za dwa – trzy miesiące po tym, jak upłyną okresy wypowiedzeń.

Według innej opinii teraz do bezrobotnych zaliczane są najprawdopodobniej kobiety pozostające z konieczności w domu ze względu na opiekę nad dziećmi. Jak tylko ruszą szkoły i przedszkola, one wrócą na rynek pracy i statystyki powinny się poprawić. Poza tym korzystają one ze wsparcia finansowego w ramach programu pomocowego, czyli ta grupa de facto, mimo że przerwała pracę, nie powinna być zaliczana do osób bezrobotnych.

W dyskusji wskazywano też na problemy pracowników z niepełnosprawnościami, którym zawsze było trudniej na rynku pracy, nawet w okresie koniunktury, a teraz są często zwalniani w pierwszej kolejności. Podobnie zmienia się na niekorzyść sytuacja kobiet na rynku pracy, dlatego państwo musi bardziej zdecydowanie korzystać z narzędzi polityki równościowej.

Przedstawiciel jednej z regionalnych organizacji przedsiębiorców zwrócił uwagę, że w sytuacji, kiedy pracownicy tak często biorą teraz zwolnienia lekarskie, ciążący na pracodawcach obowiązek płacenia im za pierwsze 30 dni nieobecności znacząco pogarsza kondycję firm i całej gospodarki. Jego zdaniem w ramach programów pomocowych rząd powinien ten okres skrócić.

W wypowiedziach o potrzebach rynku pracy po pandemii wielu pracodawców liczy na imigrantów, których jest w naszym kraju ok. 2 mln. Nie jest to zjawisko nowe, oni są już w Polsce od wielu lat, ale ich dłuższe pobyty nie były zalegalizowane. Dlatego nie wiadomo, jak się teraz zachowają. Mimo obecnej fali zwolnień na dłuższą metę są oni gospodarce potrzebni, ale bez nowych zachęt możemy ich stracić – zaczną się przemieszczać do Niemiec i innych krajów UE, gdzie jest bardziej stabilnie.

 

Pomoc bez biurokracji

Przedstawiciele biznesu zauważali, że korzystanie z programów pomocowych dla biznesu jest utrudnione z powodu nadmiaru wymogów biurokratycznych. Jeden z powiatowych urzędów pracy na Pomorzu Zachodnim stwierdził błędy w 90 proc. wniosków składanych w celu uzyskania pomocy. Nie wynika to z intelektualnej niewydolności przedsiębiorców, ale nazbyt skomplikowanych procedur. Konieczne jest zatem upraszczanie dokumentacji, bo bez tego i tak trudna sytuacja firm jeszcze się pogorszy.

Postulat ten kierowany był także w stronę ZUS oraz instytucji UE. Zdaniem jednego z dyskutantów gospodarka europejska jest paraliżowana dyrektywami unijnymi oraz dodatkowo wymogami biurokratycznymi państw członkowskich. Żadne środki nie pomogą, jeśli firmy w tak trudnej sytuacji muszą tracić czas na żmudne wypełnienie dokumentacji.

Przedsiębiorcy uważają, że rząd polski nie wykorzystuje wszystkich możliwości pomocy gospodarce, które często nie wymagają dodatkowych środków finansowych. Liczą na przykład na automatyczny zwrot nadpłaconych podatków oraz zawieszenie tzw. split payment, co poprawiłoby płynność finansową firm.

Przedsiębiorcy zwracali uwagę na skutki blokad proceduralnych. Na przykład jedna z firm nie może od kilku tygodni wysłać kontenerów z żywnością do Chin, bo inspekcja sanitarna ze względu na epidemię zawiesiła bezpośrednie kontakty, a jednocześnie nie wprowadziła działań on-linie i nie wiadomo, kiedy wróci do poprzednich procedur. Jak podkreśliła jedna z ekspertek, nadmierna biurokracja jest problemem niemal we wszystkich państwach UE  – przedsiębiorcy i pracownicy generalnie skarżą się na procedury i tempo udzielania pomocy ofiarom kryzysu.

Jako wzór do naśladowania dla polskiego rządu wskazano rozwiązania norweskie. W Norwegii, która nie jest członkiem UE, stworzono świetne rozwiązania podatkowe i narzędzia wsparcia finansowego, a pomocy firmom zaczęto udzielać w pierwszym dniu lock-down’u. Dlatego np. hotelarze mogą teraz odnawiać obiekty i restrukturyzować swoje firmy, czyli nie marnują tego czasu.

 

Postulaty adresowane do UE

Uczestnicy debaty dobrze przyjęli informacje o planowanym pakiecie pomocowym UE dla gospodarki europejskiej w wysokości 750 mld euro. Chcieliby jednak mieć wpływ na to, w jaki sposób te środki zostaną wydane. Ich zdaniem rządy państw członkowskich mogą mieć pokusę przeznaczania tych pieniędzy na własne priorytety, niekoniecznie podzielane przez rządzonych. Dlatego Komisja Europejska powinna mieć dobre narzędzia nadzoru nad tym pakietem.

Z uwagi na krytyczną ocenę dialogu społecznego w Polsce przedsiębiorcy postulują, aby Unia Europejska kierowała środki unijne na pomoc dla konkretnych gospodarek tylko pod warunkiem, że ich wydatkowanie zostało uzgodnione z biznesem. Także w tym kontekście przewijał się postulat, aby więcej niż dotąd środków pomocowych było dystrybuowanych za pośrednictwem samorządów. Współpracują one z biznesem znacznie chętniej, dlatego pomoc kierowana tą drogą będzie znacznie bardziej efektywna. Inny uczestnik przedstawił postulat, by planowane przez UE środki pomocowe były celowane w konkretne problemy, bo inaczej mogą zostać zmarnowane.

Jeden z uczestników debaty obawia się, czy rząd w Polsce nie przeznaczy środków UE na nierentowne inwestycje, np. na utrzymanie kopalni węgla, a nie na zieloną energię. Dlatego chciałby, aby Unia miała takie narzędzia kontroli i nacisku, by pomoc została wykorzystania racjonalnie, na odbudowę i zwiększenie konkurencyjności europejskiej gospodarki. Wspólnym celem całej UE powinno być powstawanie nowych miejsc pracy w nowych sektorach, a nie odtwarzanie starych, już nie zawsze potrzebnych. Musimy projektować nowoczesne sektory, inwestować w przyszłość, w wiatr i fotowoltaikę, a nie w węgiel i stocznie. Warto wykorzystać obecny okres do weryfikacji i przemyślenia dotychczasowego sposobu rozwoju i wydać te dodatkowe pieniądze na już zrestrukturyzowaną gospodarkę.

 

 

W tym nurcie mieści się też postulat, aby przydzielić środki z UE na sektory przyszłości, które mają największe szanse wyjść z kryzysu na tyle silne, aby sprostać zagranicznej konkurencji. Tylko w ten sposób wzmocni się cała gospodarka europejska. Tym tropem powinien pójść polski rząd, odbudowując przedsiębiorstwa zdolne do konkurencji za granicą, m.in. poprzez ich promocję na międzynarodowych targach.  Inaczej cofniemy się o 10 lat i na liście rankingowej gospodarek światowych spadniemy do drugiej pięćdziesiątki – ostrzegają przedsiębiorcy i eksperci.

Kilka wypowiedzi dotyczyło też trudnej sytuacji struktur samorządowych w Polsce.  Przedsiębiorcy apelują do UE o udzielenie im większej niż dotąd pomocy.

Przedstawicielka firm rodzinnych uważa, że dla ratowania gospodarki UE należy przywrócić i usprawnić transport między krajami oraz nie podnosić podatków. Zwróciła się też do pozostałych przedsiębiorców z apelem, by głos polskiego biznesu stal się w UE lepiej słyszalny, tak aby jego postulaty docierały do instytucji unijnych i aby był on obecny w procesie decyzyjnym UE. Uznała, że omawiana debata to krok w dobrą stronę.  Z kolei przedstawiciel sektora turystyki uważa, iż Unia powinna była koordynować otwieranie granic między państwami UE, bo to przyspieszyłoby powrót wymiany handlowej. Zdaniem innego mówcy środki unijne i krajowe powinny przede wszystkim ratować miejsca pracy, bo najpierw ludzie muszą mieć z czego żyć.


Przerwany dialog społeczny

Kilkoro z uczestników debaty podnosiło wątek niewystarczającego dialogu rządzących z przedsiębiorcami. Jest to ich zdaniem powód większości mankamentów obecnych programów pomocowych kierowanych do gospodarki. W badaniu przeprowadzonym przez organizację Pracodawcy RP prawie 60 proc. przedsiębiorstw jest zdania, że przepisy pomocowe są skomplikowane i trudne do stosowania. Połowa badanych skarży się, że ich wniosków dotąd nie rozpatrzono. Aż 80 proc. firm boi się powrotu pandemii, wzrostu podatków i ponownego wprowadzenia podatków sektorowych, a także wzrostu roli państwa w gospodarce. Najlepiej oceniana jest tarcza finansowa realizowana przez Polski Fundusz Rozwoju.

Dlatego przedsiębiorcy apelują do polityków o więcej zaufania. To ludzie biznesu najlepiej wiedzą, co konkretnie mogłoby pomóc firmom w wychodzeniu z kryzysu. Jeden z przedsiębiorców biorących udział w debacie ma zatrudniającą 175 osób firmę na Węgrzech. I tam to przedstawiciele administracji sami do niego przyszli, aby dopytać, jakiej pomocy on potrzebuje. Tak to powinno wyglądać wszędzie. Wśród rekomendacji znalazła się sugestia, aby obok rzecznika małych i średnich firm powołanego przez rząd w Polsce przedsiębiorcy mogli sami powołać spośród siebie jego zastępcę. Zadaniem przedsiębiorców, jeśli środki z programów pomocowych będą wydawane bez konsultacji z nimi, mogą zostać w części zmarnowane, bo pójdą na inne cele niż te, które bezpośrednio pomogą gospodarce.

Dialog między administracją a biznesem jest ważny nie tylko centralnie, ale i w zakładach pracy. Zdaniem przedstawicielki jednej z dużych firm przekaz sektora publicznego do organizacji zakładowych jest taki, że nie muszą się o nic martwić. To może osłabić zainteresowanie związkowców zainteresowani dialogiem
z pracodawcami.

 

Wnioski szczegółowe nadesłane po debacie przez niektórych jej uczestników:

  • Działania przedsiębiorców utrudnia nie tylko biurokracja rządowa, ale  i samorządowa. Za opóźnienia w wydawaniu różnego rodzaju pozwoleń (np. na budowę) odpowiadają też pracownicy administracji w samorządach.
  • Pomoc antykryzysowa w znaczący sposób pomaga firmom, a szczególnie małym i średnim.
  • Polscy przedsiębiorcy są jedyną grupą zawodową, która jest tak słabo zorganizowana. Niespełna 4 % przedsiębiorców należy do jakichś organizacji biznesowych. Dopóki to się nie zmieni, władze będą słuchały nas wybiórczo lub wcale. Polscy przedsiębiorcy powinni być tak zorganizowani jak przedsiębiorcy w Niemczech czy we Francji.
  • Koronawirus zmieni modele prowadzenia biznesu. Od nowa trzeba będzie wymyślić np. handel detaliczny, przemysły czasu wolnego. Zmieniły się też bezpowrotnie łańcuchy dostaw. Państwa narodowe i ich gospodarki będą ulegały wzmocnieniu. Klienci zaczynają mieć inne potrzeby i tych innych potrzeb trzeba się teraz nauczyć.
  • W polskiej gospodarce wiele spraw wymaga kompleksowej zmiany, a na plan pierwszy wysuwa się system obciążeń na rzecz państwa ze strony przedsiębiorców, czyli różnych podatków i opłat.  Do kapitalnego remontu nadaje się podatek dochodowy. Należy zrezygnować z tego podatku od osób fizycznych. Usystematyzowanie i wybranie trwałego modelu podatku dochodowego od działalności gospodarczej dostosowanego do współczesnych realiów jest niezbędne. Jest wiele pomysłów i propozycji, jak to zrobić najlepiej. Podatek VAT to nieudany, kosztowny eksperyment Europy Zachodniej. Większość chyba o tym wie, ale brak kogoś odważnego na forum UE, kto by to powiedział głośno. UE powinna zacząć prace nad nowym podatkiem pośrednim, prostym i łatwym do egzekucji, zrozumiałym i uniemożliwiającym organom państwa wchodzenie w spory z podatnikami i wielokrotne w konsekwencji niszczenie podatnika i miejsc pracy. Może system USA jest do powtórzenia i zastosowania w Europie? Wydaje się lepszy i wydolniejszy.

 

 

Oprac. Zbigniew Gajewski, Partner THINKTANK

 

1 Communication from the commission to the European Parliament, the European Council, the Council, the European Economic and Social Committe and the Committee of the Regions:

https://ec.europa.eu/info/sites/info/files/communication-europe-moment-repair-prepare-next-generation.pdfhttps://ec.europa.eu/info/sites/info/files/communication-europe-moment-repair-prepare-next-generation.pdf

2 Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 15 maja 2020 r. w sprawie nowych wieloletnich ram finansowych, zasobów własnych i planu naprawy gospodarczej (2020/2631(RSP):

https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/TA-9-2020-05-15_PL.html

 

POWRÓT ↵

Zobacz również

Wpisz wyszukiwany termin powyżej i naciśnij Enter, aby wyszukać. Naciśnij ESC, aby anulować.

Wróć do góry