Hybrydowy świat edukacji – potrzeba nowej umowy społecznej

10.08.2020 | Naszym zdaniem

Home 5 Naszym zdaniem 5 Hybrydowy świat edukacji – potrzeba nowej umowy społecznej

Stoimy u progu gigantycznej zmiany społecznej, którą koronawirus jedynie przyspieszył. Wchodzimy w okres społeczeństwa cyfrowego, gdzie twórcy i użytkownicy Internetu wzajemnie na siebie oddziałują, spotykając się w świecie online. Oczywiście nie przeniesiemy wszystkiego do sieci, bo jest to niemożliwe. Jeśli jednak wirus zostanie z nami na dłużej, tak jak sugerują specjaliści, będziemy zmuszeni wytworzyć hybrydową formę funkcjonowania społeczeństwa. Nie będzie to łatwe, bo przy takiej zmianie bardzo łatwo można wykluczyć najsłabszych.

Patrzę na tę zmianę z punktu widzenia uczelni wyższej. Wiem, że jako instytucja sobie poradzimy, niezależnie od tego, jaki format roku akademickiego nałożą na nas decydenci. Nie da się jednak odtworzyć uniwersytetu jeden do jeden, przenosząc wszystko do Internetu. Do hybrydowego sposobu nauczania trzeba dostosować infrastrukturę, zaplanować nowy system nauczania, zadbać o tych, którzy mogą zostać wykluczeni, bo nie mają wystarczająco dobrego łącza internetowego, albo w swoim miejscu zamieszkania nie mają go w ogóle. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej w przypadku zajęć laboratoryjnych lub eksperymentalnych. Jak zostać chemikiem bez laboratoriów? Tych zajęć nie przeprowadzimy online.

Sądzę, że zarówno uniwersytety, jak i szkoły dadzą sobie radę z tą nową sytuacją, choć nie bez problemów i trudności. Jednak potrzeba do tego zaufania ze strony decydentów. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której minister lub kurator zza biurka wydaje dyspozycje i zabija najlepsze pomysły, de facto nie uwzględniając realiów. Znacznie bardziej martwi mnie, co stanie się z tymi osobami, które wymagają indywidualnego podejścia, np. dziećmi, które nie skupią się przed ekranem komputera dłużej niż 15 minut albo tymi, które do tej pory miały indywidualny tok nauczania. Czy państwo przewiduje ofertę dla takich osób? W normalnym zakresie mainstreamowej edukacji pewnie sobie poradzimy, ale może być wielu poszkodowanych, jeśli przy planowaniu nie weźmiemy pod rozwagę potrzeb tych, którzy stanowią mniejszość.

Jeśli będziemy musieli wdrożyć hybrydowy świat będziemy także potrzebowali nowej umowy społecznej, bo pojawi się sporo wyzwań i problemów, które do tej pory praktycznie nie funkcjonowały. Wykładając online przez 1,5 godz. , z którego powstaje nagranie jesteśmy wystawieni na ekspozycję społeczną. Każde przejęzyczenie, pomyłkę lub błąd można wyciąć z kontekstu i wpuścić do sieci, gdzie będzie żyć własnym życiem. Sam na jednych z zajęć pomyliłem konstytucję marcową z kwietniową. Wprawdzie zaraz to skorygowałem i się poprawiłem, ale wycinając tylko ten fragment mojego wykładu można dojść do konkluzji, że nie mam pojęcia o historii Polski dwudziestolecia międzywojennego. Znamy głośne przypadki hejtu w sieci, nawet już z czasów e-szkoły. Wiele osób ma obawy związane z komunikacją online, zresztą całkiem słuszne i uzasadnione. Dotyczy to nie tylko wykładowców i nauczycieli, ale także uczniów. To tylko pierwsze z brzegu wyzwanie – jest ich znacznie więcej i być może są znacznie poważniejsze. Współpracując możemy wypracować dobre rozwiązania w ramach nowej umowy społecznej, pytanie czy jesteśmy na to gotowi.

Autor: dr hab. Maciej Duszczyk, prof. UW, prorektor ds. naukowych Uniwersytetu Warszawskiego