Kryzys: czas transformacji firm

23.10.2022 | Review nr 44

Home 5 THINKTANK REVIEW 5 Review nr 44 5 Kryzys: czas transformacji firm

Od wybuchu pandemii i agresji Rosji na Ukrainę zarówno w Polsce jak i w innych krajach Unii Europejskiej powszechne jest poczucie niepewności i zagrożenia. Nie sprzyja to długofalowemu planowaniu rozwoju firmy, gdyż biznes nie znosi niestabilności. Pomimo to, polscy przedsiębiorcy nie rezygnują z działalności gospodarczej i bardzo sobie cenią to, że prowadzą własne firmy. Przede wszystkim zaś cenią sobie niezależność i swobodę podejmowania decyzji, nawet jeśli te decyzje są trudne. Niewątpliwie polscy przedsiębiorcy mają w sobie gotowość do podejmowania ryzyka i dostosywania się do sytuacji biznesowej, do transformacji swoich firm. To trend, który obecnie wyraźnie obserwujemy. Nie boimy się sytuacji kryzysowych ale przeciwnie –  szukamy  sposobu wydobycia z nich tego, co najlepsze dla rozwoju naszego biznesu.

 

CZAS NA TRANSFORMACJĘ BIZNESU

Każdy kryzys jest szansą na weryfikację wielu założeń biznesowych i starych modeli funkcjonowania, gdyż nic już nie działa tak jak poprzednio. To czas na zwiększenie kreatywności, która w innym czasie być może nie miała by miejsca. Stale trzeba wymyślać coś nowego, firmy muszą się przystosowywać,  co także może stymulować ich rozwój i motywować przedsiębiorcę. Kryzys stał się naszą „nową normalnością”. Zaczynamy się już przyzwyczajać do świata, który jest niestały. Przy tym Polacy na tle wielu innych narodów wykazują większą zdolność do funkcjonowania w sytuacji ciągłej niestabilności. W dłuższej perspektywie może to być bardzo obiecujące dla naszego kraju.

 

 width=

 

Trend, który widzimy pod względem zmian następujących w polskich firmach wynika nie tylko z niestabilności politycznej i gospodarczej. Kluczowe są też zmiany pokoleniowe. W niestałych czasach ludzie, w tym szczególnie ludzie młodzi wykazują niezwykłą elastyczność, którą cechuje minimalizowanie wszelkich barier. Negatywna dla pracodawcy jest oczywiście mniejsza lojalność młodych pracowników. Ale oznacza ona pragnienie samorealizacji. Przede wszystkim zaś na pierwszy plan – pomimo przemieszczania się – wybijają się takie wartości jak przyjaźń, rodzina i więzi międzyludzkie. Nowe technologie umożliwiają bowiem pozostawanie w stałym kontakcie. Tymczasem mniejszą wartością jest z punktu widzenia młodych ludzi określenie się zawodowo, a nawet bardzo dobra płaca. Wszystko jest obecnie zmienne i niestabilne, także zawód, który przecież  można zmieniać bardzo elastycznie. Płaca zależy od naszych decyzji. Jeśli chcemy lepszych pieniędzy, to być może jesteśmy skłonni zrezygnować z części naszych swobód. Ale jeśli chcemy swobodnie się przemieszczać, to jesteśmy w stanie zrezygnować z większego wynagrodzenia. To wielkie wyzwanie dla osób zarządzających, biorąc pod uwagę, że większość kadry zarządzającej reprezentuje pokolenia nieco starsze: 40+, 50+, 60+. Natomiast zarządza się dzisiaj zespołami wielopokoleniowymi z 20-latkami i 30-latkami. Zarządzanie wielopokoleniowe jest samo w sobie wyzwaniem, gdyż to, co motywuje 40-latków i 50-latków, niekoniecznie motywuje 20-latków. Starsze pokolenia mają też brak umiejętności choćby związany z nowymi technologiami, za którymi nie nadążają tak szybko. Wszystko to zmusza firmy do zmian w funkcjonowaniu.

 

„CREATIVE TENSION”

Niepewność i niestabilność, w jakiej się obecnie znajdujemy jest szczególnym wyzwaniem dla firm rodzinnych, które funkcjonują od wielu lat w pewnej utartej formule. To jednak czas, kiedy warto zakwestionować wszystkie założenia, zweryfikować sposób pracy i sam model biznesowy. Od lat mówi się o firmach turkusowych. To nie jest zatem nowa idea, ale w polskiej rzeczywistości bardzo trudno było firmy prowadzić w tym kierunku, gdyż że polska kultura biznesowa jest w dużej mierze hierarchiczna. Dotyczy to nie tylko korporacji ale i firm rodzinnych. W międzynarodowych korporacjach zmianę uzyskuje się poprzez decyzje podejmowane „u góry”. Jeśli cała korporacja się przebudowuje od góry do dołu, to niezależnie od preferencji, także i polski oddział musi się  przebudować. W firmach rodzinnych nieraz wszystko zależy od twórcy organizacji, gdyż często założyciele wciąż jeszcze funkcjonują w biznesie. Polska transformacja jest bardzo młoda, zatem założyciele firm wciąż są prezesami bądź  zasiadają w radzie nadzorczej i dominują w kwestii strategii i podejmowania najważniejszych decyzji.

W firmach rodzinnych to sukcesja w połączeniu z kryzysem i weryfikacją założeń może spowodować pozytywną zmianę biznesową. Daje możliwość nowego otwarcia i wprowadzenia nowej jakości do tego, jak firma jest zorganizowana i zarządzana, a także jakie ma produkty i usługi. Z taką sytuacją mamy do czynienia obecnie. Warto zatem wykorzystać ten kryzys, aby zweryfikować, czy to, w jaki sposób pracujemy, w ogóle jeszcze się sprawdza. Musimy jednak dołączyć do tego pewien element twórczości. Warto byśmy byli nastawieni do kryzysu, w jakim się znaleźliśmy jak do wyzwania, któremu nie tylko możemy sprostać, ale które daje nam szansę na zasadniczą reformę firmy.  Takie nastawienie jest zresztą cechą polską. Nie siedzimy z założonymi rękami lecz szukamy rozwiązań. Kreatywność może nam dać bodziec i pomysły do lepszego działania w trudnych czasach. Bardzo dobrze oddaje obecny trend w polskim biznesie i naszą przedsiębiorczość slogan, który został ukuty przez brytyjskiego guru od brandingu – Wallego Olinsa – poproszonego o zdefiniowanie kwintesencji polskości. Wymyślił on termin „creative tension”. „Twórcze napięcie”  wynika zarówno z tego, co się dzieje, jak i z tego, że kwestionujemy pewne zasady. I tak właśnie wobec kryzysu, jaki przeżywamy zachowuje się wiele polskich firm.

 

Autor: dr Małgorzata Bonikowska, prezes THINKTANK

 

POWRÓT ↵

 width=