Magda. My Journey

30.06.2022 | Review nr 43

Home 5 THINKTANK REVIEW 5 Review nr 43 5 Magda. My Journey

 

 width=

Magda Wierzycka jest przedsiębiorczynią, znaną również z walki z korupcją w RPA. Założyła i prowadzi wspólnie z mężem Simonem fundusz Sygnia Limited. Należy do grona najbogatszych osób w Południowej Afryce.

 

 

 

W książce opisałam nie tylko moje życie, ale i świat, w którym przyszło mi działać.  Urodziłam się w Polsce, a właściwie w PRL-u. W 1981 roku, na trzy miesiące przed ogłoszeniem stanu wojennego, rodzice zabrali mnie i dwójkę rodzeństwa za granicę. Byliśmy emigrantami, zaczynaliśmy wszystko od nowa. Miałam wtedy 12 lat. Najpierw przebywaliśmy w Austrii, w obozie dla uchodźców. Rodzice byli lekarzami, szukali pracy w tym zawodzie. Zaoferowano im zatrudnienie w szpitalu wojskowym w Pretorii i  tak trafiliśmy do Republiki Południowej Afryki. Był rok 1982. Zaczęłam chodzić do tamtejszej szkoły, ale zajęcia odbywały się po angielsku, więc musiałam się go szybko nauczyć. Chciałam studiować, ale to drogo kosztowało, więc rozglądałam się za stypendium. Firmy ubezpieczeniowe oferowały wówczas pomoc młodym ludziom, którzy chcieli zostać aktuariuszami, więc spróbowałam. W zawodzie tym wytrwałam jednak tylko dwa lata, bo wydawał mi się bardzo nudny. Natomiast pociągało mnie zarządzanie finansami. Rozpoczęłam zatem pracę w niewielkiej spółce inwestycyjnej, a potem zaczęłam zakładać własne firmy.

 

PRZEDE WSZYSTKIM PRACA

Po przyjeździe do Afryki Południowej Tata powiedział, że daje nam przyszłość, ale nie daje pieniędzy, gdyż jako uchodźca z komunistycznej Polski nic nie ma. Podkreślał, że sami własnym wysiłkiem musimy starać się coś osiągnąć w życiu. Ja zawsze pracowałam, szacunek do pracy wpoiła we mnie babcia. Pomagałam rodzicom, a potem także rodzinie w Polsce, więc tym bardziej musiałam pracować. Uważam, że ciężka praca jest kluczem do sukcesu. Bez tego nic nie pomogą zdolności i talent.

Weszłam w męski świat biznesu i finansów. Nie dość, że kobieta, to jeszcze młoda i blondynka. Towarzyszyły mi spojrzenia pełne powątpiewania czy cokolwiek umiem. Z początku pomagało mi to, że aktuariuszy w Afryce Południowej było zaledwie około dwustu, bo nikt nie chciał tego zawodu wykonywać. Panowała opinia, że to niezwykle trudne studia i wymagająca praca.

Szybko zyskałam uznanie i szacunek. Polskie pochodzenie nie było problemem, bo RPA to kraj pełen imigrantów. Społeczeństwo jest bardzo różnorodne, współistnieją obok siebie różne grupy etniczne, językowe, plemienne. Łatwo mnie więc zaakceptowano. Z tutejszą diasporą polską mam słabe kontakty, ale to niemała grupa – ok 50 tys. osób.

 

 

WALKA Z KORUPCJĄ

W najnowszej historii Polski najważniejszym wydarzeniem był rozpad bloku wschodniego i wyjście z komunizmu. Dla Republiki Południowej Afryki podobne znaczenie miało rozprawienie się z apartheidem i obalenie rządów białych. Nelson Mandela został prezydentem RPA wtedy, kiedy Lech Wałęsa sprawował ten urząd w Polsce. Proces zmiany w obu krajach miał wiele podobieństw. Zasadnicza różnica polega jednak na tym, że W RPA Afrykański Kongres Narodowy (AKN), główna siła polityczna sprzeciwiająca się apartheidowi, objął władzę w 1994 roku i do dziś jej nie oddał. To okazało się zgubne dla kraju. Działacze tego ruchu nie mieli wiedzy, jak rządzić i wprowadzać reformy. Nie sprostali wyzwaniom gospodarczym i społecznym, jakie pojawiły się w nowym systemie. Nie udźwignęli także  ogromnej odpowiedzialności za państwo.

Polska miała więcej szczęścia, bo rządy się zmieniały. W 1989 roku „Solidarność”, która była związkiem zawodowym, a przekształciła się w wielomilionowy ruch społeczny, weszła do rządu, a potem przejęła władzę, lecz szybko ją straciła. Na kilka lat rządy objęli postkomuniści. To wymusiło przebudowę obozu solidarnościowego i utworzenie nowych partii. Nie zabetonowano więc nowego układu, a rywalizacja  polityczna wymuszała rotację ludzi. Ważnym czynnikiem był także proces wchodzenia do Unii Europejskiej i NATO, bo te organizacje stawiały swoje wymagania i określały dokąd Polska ma zmierzać i co zmieniać. To pomogło zarządzać krajem w bardziej profesjonalny sposób. Udało się także wyeliminować korupcję.

Korupcja to ogromny problemem w RPA. Defraudowanie środków publicznych miało i ma miejsce na najwyższych szczeblach władzy. Smutne, że w tym procederze uczestniczyły potężne koncerny zachodnie, którym skorumpowani urzędnicy państwowi pomagali zdobywać duże kontrakty rządowe, na przykład w sektorze energetycznym. Podpisywano je, ale nie realizowano, a pomimo to przelewy były robione, a pieniądze dzielono między sobą.

Przypadkiem uzyskałam dostęp do dowodów na korupcyjną działalność urzędników i związanych z nimi firm. Postanowiłam zaryzykować i podzielić się tą wiedzą z opinią publiczną, a szczególnie z politykami i członkami rządu różnych szczebli. Rozesłałam szereg maili i tak się zaczęła moja walka. Spotkały mnie szykany, byłam nawet śledzona, podsłuchiwana, musiałam zatrudnić ochronę. Wkrótce jednak oskarżany o korupcję prezydent Zuma stracił władzę. Głową państwa został Cyril Ramaphosa i sytuacja się uspokoiła, choć problem korupcji pozostał. Nawet pandemia została wykorzystana przez niektórych urzędników do przywłaszczania sobie państwowych środków.

Nie żałuję mojej decyzji. Jej skutki są widoczne, sporo się zmieniło na szczytach władzy, włącznie z prezydentem RPA. Obecnemu życzę wytrwałości w walce z patologiami, choć muszę przyznać, że idzie to powolnie i ostatecznie nie musi się udać. Nie chciałam zostać antykorupcyjną aktywistką, ale uważam, że nie można rozwijać biznesu w oparciu o płacenie pod stołem lokalnym elitom. Dużo jest pod tym względem do zrobienia w RPA, ale także na Zachodzie. Trzeba piętnować wszystkie przykłady korupcyjnych praktyk w europejskich i amerykańskich firmach, które Afrykę czy Azję często traktują jako terytorium, gdzie nie obowiązują reguły i prawa.

 

 

KRYZYS I PRZYSZŁOŚĆ ŚWIATA

Czeka nas kryzys gospodarczy, który potrwa co najmniej dwa lata. Międzynarodowe instytucje, takie jak ONZ czy nieformalne grupy  jak G7 czy G20 nie sprawdzają się i muszą zostać zreformowane. Współpraca globalna przeżywa bardzo trudny czas i chyba już nie wrócimy do tego co było przed pandemią. Świat mocno się spolaryzował, rosną nowe mocarstwa, przede wszystkim Chiny i Indie. Różnice pomiędzy krajami rozwiniętymi a rozwijającymi się stają się jeszcze większe i bardziej dramatyczne. Ceny energii niebywale się podniosły, szaleje inflacja, a nie wszystkie rządy mogą podnosić stopy procentowe, by ją obniżyć. Inflacja wynika z przerwanych łańcuchów dostaw energii i żwyności, a z drugiej strony są ludzie, którzy mają pieniądze, wydają je w Ameryce i w Europie.

Odczuwalny jest również poważny problem z pracownikami. Na przykład w USA na rynku brakuje około 11 milionów osób. W Afryce Południowej występują te same problemy, a dodatkowo w związku z pandemią duża liczba osób straciła pracę. Oficjalnie bezrobocie wynosi 35 procent, ale faktycznie może to być nawet 60 procent. Możliwe są zatem niepokoje społeczne, a pod względem ekonomicznym – recesja. Dla tych, którzy inwestują, najlepszą radą jest nie wycofywać środków, ale czekać, aż sytuacja się unormuje. Paniczne reakcje mogą doprowadzić do utraty wszystkiego, co się wcześniej zgromadziło. Musimy uzbroić się w cierpliwość.

 

NOWE TECHNOLOGIE

Wojna jest rzeczą złą, ale przynosi co najmniej jeden pozytyw – innowacje. Jesteśmy świadkami niebywałego przyspieszenia wymyślania i wdrażania nowych rozwiązań, także w sektorach do tej pory nie priorytetowych, jak zdrowie. Nigdy w historii ludzkości leki i szczepionki nie były tak szybko tworzone, testowane i rozpowszechniane.

Spółki, którymi kieruję inwestują w innowacyjne startupy i jestem pod wrażeniem jak dużo w nich kipi nowej energii. Sztuczna inteligencja, komputery kwantowe, nowe metody leczenia nowotworów – to tylko niektóre z obszarów, którymi się zajmujemy. Na świecie dzieją się teraz niesamowite rzeczy i warto nie przespać tego momentu. To najlepszy sposób na „przeczekanie” tych niespokojnych czasów i w jakimś stopniu wpłynięcie na to, jak będzie wyglądał nowy świat, który nadchodzi.

 

POWRÓT ↵

 width=