Mężczyzna na czele światowego imperium logistycznego

19.10.2020 | Naszym zdaniem

Home 5 Naszym zdaniem 5 Mężczyzna na czele światowego imperium logistycznego

Wyobrażacie sobie Państwo podobny tytuł artykułu? Ja też nie. Tymczasem nagłówek: „Po raz pierwszy w historii kobieta stanie na czele globalnego banku” mógłby się ukazać w niejednej gazecie czy portalu internetowym.1 Nie dziwi nas też, że w treści podkreślana jest płeć nowej pani prezes, zaś informacja o jej fachowości i wieloletnim doświadczeniu pojawia się dopiero w kolejnych linijkach. A przecież można inaczej. Udowodniła to ostatnio inna wielka firma, ogłaszając z dumą, że jej „zarząd zyskał członków z bogatym doświadczeniem w branży”. Dopiero później, z treści komunikatu, dowiedzieliśmy się o ich kwalifikacjach oraz płci.

Między innym z tego powodu śmiem wątpić, aby w obecnym stuleciu autentyczne równouprawnienie miało szansę na realne zaistnienie w przestrzeni publicznej. Niezależnie od kraju i precyzyjnych przepisów. Będziemy głosić teorie i chwalić się pro-równościowymi postawami, lecz w praktyce słowo „lider” nadal kojarzone będzie z mężczyzną. Odruchowo. I nic w temacie się nie zmieni, dopóki troska o równe szanse będzie się przejawiać deklaracjami, które zamiast łączyć, będą dzielić. „Company X is an equal opportunity and affirmative action employer. Minority/Female/Veteran/Individuals with Disabilities/Sexual Orientation/Gender Identity”. Piękna afirmacja równych szans i możliwości, tylko dlaczego w katalogu osób, których owa równościowa polityka dotyczy, brakuje mężczyzn? Czyżby nie zasługiwali na równe traktowanie? A może w ferworze politycznej poprawności, nikt o mężczyznach nie pomyślał, bo przecież oni już mają lepiej?

Jestem kobietą i lubię swoją płeć, lecz zawsze marzyłam o uznaniu przede wszystkim za to, co robię. W bankowości, w działalności społecznej, czy w literaturze. Jednocześnie, jestem świadoma wyborów jakie moja płeć warunkuje. Kobieta nie może w tym samym czasie brać udziału w posiedzeniu zarządu i wydawać na świat dziecko. Zdalnego uczestnictwa w tym przypadku nie polecam. Kobieta nie może też zdecydować, że najpierw zrobi karierę, a dopiero potem, w wieku lat siedemdziesięciu, zostanie rodzicem. To determinuje za nią natura, której żadna dyrektywa nie zmieni. Bycie kobietą oznacza także, że nie tylko nasze kompetencje zawodowe, ale i cechy fizyczne są poddawane nieustannej ocenie. Wyjątek stanowi Angela Merkel, a pozostałe kobiety, także liderki, muszą wybrać czy decydują się na ignorowanie komentarzy na swój temat, czy będą się nimi przejmowały i podejmą wyzwanie. Warto zaznaczyć, że ten ostatni wybór pociąga za sobą konkretne decyzje finansowe i tu także brakuje autentycznego równouprawnienia. Gdy mężczyzna odbiera najwyższe wyróżnienie czy odznaczenie państwowe jego strój, wiek czy fryzura rzadko poddane zostaną publicznej ocenie. W przypadku kobiet, czas na merytoryczne opinie przychodzi dopiero później – najpierw komentuje się szeroko ich wygląd oraz strój. Dlatego mam marzenie, że gdy w przyszłości moja twórczość zostanie uhonorowana ważną literacką nagrodą, zostanę wtedy oceniona nie za to, jak wyglądam, lecz o czym oraz jak piszę.

Tymczasem, głośmy nasze hasła o równości odpowiedzialnie. Już dzisiaj podkreślajmy to, co nas łączy, a nie to, co dzieli. Bo słowa mają wielką moc. To słowa kształtują naszą rzeczywistość i jak pokazuje historia świata, są w stanie zmienić życie milionów ludzi. I have a dream…

 

Autor: Agnieszka Dydycz, pisarz z wyboru, finansista z wykształcenia i doświadczenia, prezes i założyciel Fundacji Pomóżmy Dzieciom

 

Jeden z przykładów: https://www.forbes.pl/kariera/jane-fraser-dyrektorem-generalnym-citigroup-pekl-kolejny-szklany-sufit/gn3l8k8?utm_source=fb_forbes&utm_medium=social&utm_campaign=fb_redakcja