Najlepsze miejsce na świecie

10.04.2023 | Review nr 46

Home 5 THINKTANK REVIEW 5 Review nr 46 5 Najlepsze miejsce na świecie

Gdzie Wschód zderza się z Zachodem

Jacek Bartosiak

Wydawnictwo Literackie

 

 width=

„Najlepsze miejsce na świecie” to prowokacyjny tytuł. Jacek Bartosiak wyjaśnia jednak, że tytuł bardzo dobrze wpisuje się w jego własny stosunek do Polski. Jego najnowsza książka jest bardziej osobista od poprzednich, zawiera opisy doświadczeń Autora, uchwycone w kontekście wojny na Ukrainie oraz rozpoczętej transformacji ładu światowego.

To książka o strategii i o Polsce przyszłości, „o Polsce lepszej niż ta obecnie, takiej, którą moglibyśmy zbudować. Jednocześnie to książka o naszym miejscu na świecie w tej chwili, o plusach i minusach tego miejsca”. Narracja nieraz jest wyraźnie ironiczna, a nawet sarkastyczna, choć – jak dodaje Bartosiak –  „z uczuciem”.

Autor zwraca uwagę na to, że w obliczu wojny na Ukrainie państwo polskie musi bardzo szybko się zmieniac i dojrzewać. Opisuje mechanizm tej zmiany i próbuje ocenić, czy jest ona wystarczająca, oraz czy następuje w stosownym tempie. Analiza wpisana została w strategię państwa polskiego zarówno pod względem tego, co się dzieje na wschodzie jak i w kontekście rozwoju gospodarczego, który jest przecież funkcją państwa. Zaś w XXI wieku strategia dotyczy przepływów strategicznych, współzależności, funkcjonalności, zasad, na jakich ludzie i kraje współpracują, wymieniają się towarami, wiedzą i danymi.

 

Wojna na Ukrainie. Lekcje dla Polski

Zdaniem Bartosiaka, Ukraińcy wygrywając pod Kijowem zmienili historię Międzymorza, czyli obszaru między Bałtykiem a Morzem Czarnym. Autor zaznacza, że jednak na jedności Zachodu są spore pęknięcia. Państwa kontynentalne Europy, zwłaszcza Niemcy i Francja nie mają takiej samej wizji na to, jak się ta wojna powinna zakończyć, jak Amerykanie czy narody Międzymorza, w tym Polska. Ich poglądy różnią się od naszych także pod względem tego, czym jest Rosja wobec Europy, i czym ma być już po tej wojnie. Na przykład Polacy mają do tego inny stosunek niż na przykład elity niemieckie i ten podział jest natury fundamentalnej.

Niemniej, dla Polski jest to moment przebudzenia. Potrzebujemy teraz głębszej refleksji,  wejrzenia w siebie. Bartosiak twierdzi, że polskie społeczeństwo nie rozstrzygnęło jak dotąd jakim narodem właściwie jesteśmy. Na poziomie deklaracji wszyscy w zasadzie czujemy się częścią Zachodu – kultury opartej o antyk i prawo rzymskie. Jesteśmy zakotwiczeni w świecie euroatlantyckim. Czy jednak chcemy być częścią projektu federacyjnego Europy? A jeśli tak, to na jakich zasadach?

 

Na skrzyżowaniu

Bartosiak twierdzi, że Polska jest najlepszym miejscem na świecie, gdyż nasze terytorium, nasz region, to skrzyżowanie przepływów strategicznych. Polska i Ukraina to kluczowe miejsca Eurazji, to tu decyduje się nowa równowaga sił. Dlatego w naszym regionie wybuchało tyle wojen. To także „najlepsze” miejsce na świecie z punktu widzenia tego, ile się tu dzieje. My sami wolelibyśmy mieć „święty spokój”, ale tak ważnego punktu na mapie świata mocarstwa nie mogą „zostawić w spokoju”.

Bartosiak stara się pokazać, że miejsce, w którym żyjemy wymaga dużo więcej wysiłku niż potrzebują go kraje, nie znajdujące się pomiędzy tak mocnymi siłami geopolitycznymi jak Niemcy (i Zachód) a Rosja. Będąc „Najlepszym miejscem na świecie” nie możemy zadowolić się państwem dryfującym, jakich wiele w Ameryce Łacińskiej, gdyż nasi sąsiedzi są na tyle silni, że mogą nas pozbawić sprawczości. Tak się nieraz działo w poprzednich wiekach.

Wchodząc do rodziny euroatlantyckiej i Unii Europejskiej chcieliśmy wejść w sferę, gdzie kwestie  bezpieczeństwa i makroekonomii będą za nas załatwiane przez innych. Jak jednak pokazała wojna na Ukrainie, takie podejście jest niebezpieczne. Jeśli nie chcemy, aby ktoś za nas podejmował decyzje musimy nieustannie budować podmiotowość Polski. Nie zdołamy stać się podmiotem geopolitycznego „teatru świata”, jeżeli się nie zmienimy, jeżeli nie przeprowadzimy rewolucji mentalnej, zarówno w zasadach funkcjonowania państwa jak i społeczeństwa: instytucji publicznych i wojska.

 

Jak reformować nasz kraj?

Jacek Bartosiak argumentuje, że Ukraina zdała egzamin z próby sięgnięcia po podmiotowość, wygrywając bitwę pod Kijowem. Przestała być tym samym jedynie przedmiotem polityki  międzynarodowej. Jest co prawda w swojej walce o niepodległosć zależna od pomocy, wojskowej i finansowej z zewnątrz, ale to nie jest już ta sama Ukraina, co dawniej.

Ostatnie trzydzieści lat nie tworzyło, zdaniem Bartosiaka,  warunków do tego, by państwo polskie było w stanie wykrzesać z siebie trwale taki wysiłek, gdyż zarówno zasoby makroekonomiczne jak i bezpieczeństwo pochodziły z zewnątrz. Stąd też obecnie jest ogrom pracy do wykonania.  Ze względu na wojnę za naszą wschodnią granica, państwo polskie musi szybko dorastać, a zakupy sprzętu i reforma wojskowości są intuicyjną próbą zmierzenia się z tą nową rzeczywistością, która się pojawiła. Jednak do tego potrzeba kultury strategicznej, która spowoduje, że reforma nie będzie jedynie polegać na wydawaniu pieniędzy. Musi za tym stać potęga instytucjonalna państwa.

Polska potrzebuje strategii aktywnej obrony. Polega ona na tym, że nie czekamy, aż przeciwnik nas zaatakuje, ale działamy tam, skąd wychodzi zagrożenie. Do tego potrzebne jest wojsko, które będzie w stanie „oddawać” cios, byśmy nie podlegali jedynie atakom rakietowym na naszą infrastrukturę, jak to się dzieje na Ukrainie.     W opinii Autora, nie widać jednak w Polsce debaty o tym, jak moglibyśmy przekonać sojuszników amerykańskich do tego, by się zgodzili na wariant obrony „proaktywnej”. Na Ukrainie zaś Amerykanie pomagają w taki sposób, by kontrolować eskalację.

 

 

Scenariusze na przyszłość

Obecnie, jak twierdzi Bartosiak, musimy poczekać na rozpoczęcie i przebieg ofensywy ukraińskiej, która jeśli się uda, to po niej Zachód będzie zapewne naciskał Ukrainę, by się zgodziła na negocjacje pokojowe. Zatem Ukraińcy muszą odzyskać tak dużo, jak to możliwe, gdyż Zachód nie ma już siły prowadzić wojny. Nawet Amerykanie nie są w stanie ciągnąć tak długo tej wojny, ale też –  coraz bardziej nie chcą. USA są przekonane, że na pewien czas osiągnęły swoje cele pod względem osłabienia lądowej armii rosyjskiej. Natomiast Europa Zachodnia chce wrócić do życia.

Możliwy jest też według Autora scenariusz, że Rosja wygra tę wojnę i – co ważne – Kreml wciąż w to wierzy. Wtedy zaś Rosjanie będą odbudowywać swój potencjał, wiedząc, że ich głównym przeciwnikiem, którego trzeba „zneutralizować”,  jest Polska, która chciałaby wypchnąć Rosję z systemu europejskiego. Musimy zatem przygotowywać system odporności państwa, system kontroli przepływów strategicznych. Dotyczy to także strategii nuklearnej, gdyż – jak można zaobserwować na Ukrainie – Rosjanie cały czas izolują pole walki, skutecznie odstraszając Zachód od intensywniejszej pomocy militarnej. NATO i USA nie chcą wejść w stan wojny nuklearnej ani rozlania się konfliktu w regionie.

 

Umiesz liczyć, licz na siebie i NATO

W opinii Autora „Najlepszego miejsca na świecie”  coraz bardziej widać, że musimy liczyć na siebie, traktując przy tym NATO jako tarczę, która może nam pomóc w obronie kraju. To dzięki tej tarczy Rosjanie nas nie zaatakowali. Rosjanie boją się Amerykanów i tylko to ich powstrzymało od uderzenia na linie komunikacyjne z Polski na Ukrainę, bez których Ukraina nie wytrzymała by tej wojny. NATO nam pomaga, a konkretnie siła zbrojna Stanów Zjednoczonych, ich globalna obecność i zdolności nuklearne do prowadzenia wojny z Rosją. Musimy jednak wykuwać swój własny miecz: potrzebujemy własnej polityki wschodniej, własnych, mocnych sił zbrojnych. Polska musi być gotowa zarówno na atak konwencjonalny jak i zagrożenia hybrydowe oraz toczącą się grę wywiadów.

Dr Jacek Bartosiak jest ekspertem ds. geostrategii, założycielem i właścicielem firmy Strategy & Future

 

Artykuł opublikowany 10.04.2023

 

POWRÓT ↵

 width=