Paradoks polskiej gospodarki

09.11.2020 | Naszym zdaniem

Home 5 Naszym zdaniem 5 Paradoks polskiej gospodarki

Polskę wyróżnia silny sektor informatyczny. Nie wiąże się to jednak z wykorzystywaniem przez polską gospodarkę w szczególnym stopniu nowoczesnych technologii. To paradoks. Rząd powinien dążyć do tego, by wartość intelektualna i efekty pracy polskiej branży IT w pierwszej kolejności były wykorzystywane przez polskie firmy.

Oczywiście rynek kieruje się swoimi prawami i dobrze, że za granicą jest popyt na polskie rozwiązania. Jednak to firmy działające w Polsce oddziałują na nasze społeczeństwo i gospodarkę dlatego wykorzystanie przez nie nowych technologii byłoby dla wszystkich korzystne. Rząd może zmienić tę sytuację, ale musi zacząć działać. Co zatem może zrobić i dlaczego jest tak jak jest?

 

Działajmy kompleksowo

Obecna sytuacja jest w dużej mierze konsekwencją sposobu kształcenia specjalistów na polskich uczelniach. Specjaliści w Polsce z reguły nie patrzą na problemy z szerokiej, całościowej perspektywy. Każdy doskonale czuje się w swoim własnym silosie i nie próbuje sięgać szerzej, choć w swojej dziedzinie jest dobrze wykształcony. Dlatego w branży IT jesteśmy dobrzy w rozwoju oprogramowania opartego na głębokim zrozumieniu teoretycznych podstaw algorytmiki i tzw. computer science, ale nie mamy efektywnego podejścia do integracji rozwiązań technologicznych w procesy biznesowe. Edukujemy specjalistów technicznych prezentujących wysoki poziom wiedzy i umiejętności, ale bez wystarczającego zrozumienia, w jaki sposób efekty ich pracy są stosowane w biznesie lub też w jaki sposób środowisko regulacyjno-prawne (np. kwestie ochrony danych) wpływa na zastosowanie konkretnych technicznych rozwiązań.

Na te wyzwania odpowiadają już inni specjaliści, najczęściej pochodzący z krajów Europy Zachodniej, tworzący modele biznesowe wykorzystujące pracę i wkład polskich programistów i naukowców. Umożliwiają oni wykorzystanie know-how i pracę polskich programistów w gospodarce europejskiej, ale kontrolują proces podziału wytworzonej wartości, przechwytując większą część zysków. Koordynowane przez nich wdrożenia mają miejsce poza Polską i polskie firmy z pozainformatycznych sektorów gospodarki nie odnoszą z tych wdrożeń korzyści.

 

Edukujmy specjalistów

W celu zmiany tej sytuacji konieczne jest zwiększenie gotowości polskich firm do rozumienia i wykorzystywania technologii oraz zwiększenie potencjału prowadzenia wdrożeń i rozumienia procesów biznesowych w środowisku polskich firm zajmujących się rozwojem oprogramowania.

Żeby mogło się to wydarzyć potrzebna jest edukacja specjalistów integrująca trzy punkty widzenia – perspektywy technologii, prawa i biznesu. Tylko wtedy można mówić o całościowym spojrzeniu na tworzenie i wykorzystywanie technologii, co umożliwi pełne wykorzystanie potencjału polskich specjalistów i tworzenie wartości dla całej gospodarki, wynikające z umiejętnego stosowania nowoczesnych rozwiązań technologicznych.

Rola rządu polega na wspieraniu dialogu tych trzech środowisk. Rząd powinien je spajać i zadbać o to, aby razem działały efektywnie na rzecz edukacji specjalistów nowoczesnej gospodarki. Warto odnotować, że pewne wysiłki zostały już podjęte, choć to wciąż zbyt mało.

Oprócz rozszerzenia profilu edukacji specjalistów IT powinniśmy zwiększyć liczbę absolwentów kierunków informatycznych. Edukowanie specjalistów informatycznych jest gospodarce potrzebne, bo wciąż brakuje ludzi do pracy w branży IT i w jeszcze większym stopniu brakuje ich do pracy w innych branżach. W Polsce udział specjalistów IT w populacji osób pracujących stanowi ok. 2,5 proc., zaś w niewielkiej Finlandii prawie 8 proc., a innych państwach, do których chcemy się porównywać, takich jak Anglia, Niemcy czy Francja, to ok. 5 proc. Dlatego sądzę, że bez zwiększenia liczby absolwentów wiele nie ugramy. Edukacja powinna być naszym pierwszym priorytetem.

 

Dajmy przestrzeń do testowania

Kolejnym krokiem jest rozwój firm i rynku polegający na eksperymentalnej weryfikacji nowych rozwiązań i modeli biznesowych. Nie da się testować i wdrażać najnowszych rozwiązań opartych np. na sztucznej inteligencji bez bezpiecznego otoczenia dla eksploracji pomysłów i uczenia się metodą prób i błędów.

Dobrym pomysłem byłoby tworzenie konsorcjów umożliwiających kontrolowany i bezpieczny dostęp do danych celem weryfikacji pomysłów i modeli biznesowych oraz określenia zależności i problemów wynikających z praktycznego stosowania proponowanych rozwiązań. Eksperymenty w takich „bezpiecznych piaskownicach” powinny odbywać się w warunkach ochrony przed zbyt daleko idącą interpretacją przepisów RODO czy kontrolą interpretującą negatywnie nowe modele biznesowe przez Urzędy Skarbowe. Nadmierne kontrole mogą zatrzymać innowacje, bo pewnie minie pięć lat nim „wytłumaczymy się” stosownym urzędom z podjętych działań, a w tym czasie naszą technologię wdroży ktoś inny.

Ponadto rząd może wykorzystać środowisko spółek Skarbu Państwa i wdrażać w nich w większym stopniu nowoczesne technologie i innowacyjne modele biznesowe. Celem nadrzędnym powinno być nasycenie technologią całej gospodarki i umożliwienie transformacji cyfrowej gospodarki.

Cyfrowa transformacja nie będzie możliwa bez pochylenia się nad wyzwaniami natury społecznej. Warto już dziś uświadamiać ludziom konieczność zmiany zawodu w przyszłości i uczyć ich nowych umiejętności. Dzięki temu mamy szansę na zmniejszenie obaw przed technologią, które przecież wciąż pokutują w społeczeństwie. Do tego nie wystarczą jednak same dyskusje o tym, ile miejsc pracy zostanie wyeliminowanych przez technologie i sztuczną inteligencję, a ile stworzonych. Konieczna jest „ucieczka do przodu” i efektywna realizacja strategii cyfryzacyjnych. Państwo i rząd mają na tym polu wciąż wiele do zrobienia.

 

Autor: Tomasz Klekowski, ekspert i popularyzator tematyki cyfrowej transformacji gospodarki i wpływu technologii na społeczeństwo, członek Rady Fundacji Platforma Przemysłu Przyszłości, członek Zarządu Związku Pracodawców Technologii Cyfrowych Lewiatan