Będzie nas mniej. To dobrze czy źle?

Liczba osób w wieku produkcyjnym w Polsce za 10 lat spadnie o 10 proc., a za 30 lat o nieco ponad 30 proc. w stosunku do stanu wyjściowego z 2015 r. Taka jest najnowsza prognoza demograficzna dla naszego kraju w wykonaniu Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Czy to zła wiadomość? Niekoniecznie.

W odróżnieniu do innych prognoz długoterminowych te dotyczące demografii mają bardzo wysoką sprawdzalność. Dlaczego? Bo dzieci, które się dotąd nie urodziły, już się nie urodzą. A  nawet gdyby jakimś cudem wszystkie zdolne do tego Polki zaczęły za 9 miesięcy rodzić dzieci, to wejdą one na rynek pracy za najwcześniej 20-25 lat. W demografii takie cuda się jednak nie zdarzają, a trend demograficzny jest u nas wyraźnie odwrotny. I to mimo rozmaitych zachęt kolejnych rządów. Polaków będzie coraz mniej i mogą z tego wyniknąć z grubsza biorąc dwa scenariusze:  czarny lub wręcz przeciwnie – jasny i pozytywny.

Skutki czarnego są mniej więcej znane. Jeśli po drodze nie dokona się całkowita robotyzacja pracy, zabraknie nam pracowników i –  jak szacuje MFW – z tego powodu w latach 2020-2050 nasz wzrost gospodarczy będzie wolniejszy o 1,3 proc. rocznie. W efekcie w 2050 roku polski PKB będzie o 40 proc. mniejszy niż w scenariuszu bez kryzysu demograficznego. To z kolei oznacza, że obiecywane przez niektórych polityków dogonienie przez Polaków niemieckiego poziomu życia znacząco się oddali. Takie są skutki krótkowzroczności w polityce demograficznej każdego państwa.

Sytuacja może się jednak potoczyć inaczej. Jeśli rewolucja cyfrowa wyeliminuje pracę ludzi, a to jest zupełnie realne, duża liczba osób w wieku produkcyjnym stanie się dla gospodarki obciążeniem. Im więcej czynności produkcyjno-usługowych będą wykonywać roboty, tym większym wyzwaniem dla każdego państwa stanie się zagospodarowanie czasu wolnego niepracujących obywateli. Będzie to problem nie tylko społeczny, ale i ekonomiczny, albowiem zorganizowanie nieprodukcyjnych zajęć całym społeczeństwom musi kosztować krocie. Zatem im mniej ludzi, tym taniej.

Czy to znaczy, że nie musimy się przejmować? Wprost przeciwnie, powinniśmy.  Jednak inaczej niż w scenariuszu negatywnym, gdzie już niewiele można zrobić, scenariusz optymistyczny ma jeszcze tą przewagę, że pozwala się jakoś kształtować. Możemy postarać się, aby nasze roboty były w międzynarodowej konkurencji robotów bardziej wydajne od inteligentnych maszyn w innych krajach. A po drugie, możemy już dziś projektować nasz czas wolny w przyszłości. Tak, aby był on w międzynarodowej konkurencji uznawany za bardziej twórczy, przynosił bardziej satysfakcjonujące i zdrowe życie. Do roboty!

Autor: Zbigniew Gajewski, partner THINKTANK

Zobacz również

Wpisz wyszukiwany termin powyżej i naciśnij Enter, aby wyszukać. Naciśnij ESC, aby anulować.

Wróć do góry