To nie technologia jest zagrożeniem, tylko my sami

05.04.2021 | Magazyn nr 38

Home 5 THINKTANK REVIEW 5 Magazyn nr 38 5 To nie technologia jest zagrożeniem, tylko my sami

 

W najbliższej dekadzie postęp technologiczny będzie szybszy niż w ostatnich stu latach. Za 10 lat ludzkość opanuje syntezę termojądrową i globalne emisje mogą spaść do zera. Naukowcy z pomocą sztucznej inteligencji opracują skuteczne metody recyclingu plastiku oraz innych odpadów. Genetyka i nanotechnologia wyleczą większość chorób. Ale nie mamy pewności, że cała ludzkość skorzysta z tych dobrodziejstw.

 

Raymond „Ray” Kurzweil, amerykański informatyk, naukowiec, pisarz i futurolog oraz propagator idei transhumanizmu,  w wydanej w 1998 r. książce The Age of Spiritual Machines, przedstawił prognozę technologii komputerowych za 10 lat, czyli w roku 2008. Starał też się wybiec 20 lat do przodu. Przewidział m.in. pojawienie się minikomputerów w urządzeniach domowych, w ubraniach i biżuterii, wirtualnej rzeczywistości 3D, komunikacji z komputerami za pomocą mowy i gestów, komputerowych asystentów osobistych zdolnych na żywo tłumaczyć z wielu języków, programów tworzących muzykę i obrazy. W sumie wszystkie jego przewidywania okazały się trafne, choć nie w stu procentach. Sam Kurzwail mówił trzy lata temu, że od 1990 r. ogłosił w sumie 147 prognoz, a ich trafność wyniosła 86 proc.

Ta zadziwiająca skuteczność mogłaby prowadzić do wniosku, że wystarczy zebrać najlepszych ekspertów w jednym miejscu, a oni choćby z 86-procentową skutecznością przedstawią technologie dostępne za 10 lat. Niestety prognozowanie staje się dziś o wiele trudniejsze. Kurzwail i inni futurolodzy twierdzą, że teraz postęp już nie jest liniowy, tylko wykładniczy. Gdyby to przedstawić ściśle matematycznie, innowacje za rok się podwoją, za 10 lat przyspieszą 1024 razy, a za 20 lat ponad milion razy. Nawet jeśli w tych zapowiedziach jest trochę publicystycznej przesady, to bez wątpienia już w najbliższej dekadzie technologia będzie się rozwijać o wiele szybciej niż w poprzednim stuleciu. A to oznacza, że nie da się przewidzieć wszystkich kolejnych zmian, które wywoła sztuczna inteligencja i komputery kwantowe czy dostępne już metody naprawy wadliwych genów człowieka. Najprawdopodobniej wyniosą one ludzką wiedzę daleko poza wyobrażalne dziś horyzonty, a wynikające z nich kolejne wynalazki nie pojawiły się jeszcze w niczyim umyśle nawet w zarysie.

Z perspektywy, która nas tutaj interesuje, czyli za 10 lat, według Kurzwaila sztuczna inteligencja przejdzie ważny test Turinga, a tym samym osiągnie ludzki poziom inteligencji. A w którą stronę poprowadzą nas inne technologie już teraz przekształcające świat?

 

WCHODZĄ SIECI 5G, A JUŻ ZA PROGIEM 6G 

W 2030 r. do globalnej sieci internetowej ma być podłączonych 500 mld różnych urządzeń.  Będzie to możliwe dzięki właśnie wdrażanej technologii 5G oraz dopiero startującej rewolucji 6G. Obecna sieć 4G osiąga maksymalna przepustowość 300 Mb/s. 5G wkrótce ma nam zaoferować nawet 20 Gb/s, ale 6G będzie przesyłać dane w tempie wyrażanym w terabitach na sekundę (1 terabit to 1000 gigabitów).

To przyspieszenie internetu sprawi, że cyfryzacja naszego świata będzie się rozwijać skokowo. 5G pozwoli np. podpiąć do internetu nawet milion urządzeń na kilometr kwadratowy. Dzięki temu szybko upowszechnią się systemy sztucznej inteligencji, Internet rzeczy czy rozwiązania korzystające z rozszerzonej rzeczywistości. A to z kolei znacząco poprawi wydajności produkcji, przyniesie oszczędności energii i surowców oraz pomoże rozwiązać obecne problemy ludzkości, jak katastrofa klimatyczna, zaśmiecenie oceanów czy pogłębiające się różnice społeczne i ekonomiczne.

 

ŚWIAT CYFROWY ZŁĄCZY SIĘ Z REALNYM 

Do 2030 r. rzeczywistość fizyczna i cyfrowa będą się nawzajem przenikać. Inteligentne okulary pozwolą nam widzieć przez ściany, a ​​hologramy 3D będzie trudno odróżnić od prawdziwych obiektów. Drukarki 3D potanieją i będą w stanie wydrukować prawie każdy przedmiot.

Zmieni się także świat rozrywki i poszerzą możliwości korzystania z kultury oraz wiedzy. Dzięki rozwojowi wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości nasze domowe urządzenia będą mieć generatory dotyku, zapachów, smaku, chłodu lub tropikalnego upału. To zrewolucjonizuje także podróże, turystykę, edukację. Bez wychodzenia ze szkolnej klasy grupa uczniów odbędzie wirtualną wycieczkę po egipskich piramidach, a dziadkowie odwiedzą swoje wnuki przebywające na drugim końcu świata. Wirtualna podróż do tropikalnej dżungli, a nawet wyprawa na odległą planetę dostarczą wielozmysłowych doświadczeń.

 

KOMPUTERY STEROWANE GŁOSEM I MYŚLAMI 

Zapowiada się koniec klawiatur, myszy, kontrolerów gier, a ostatecznie interfejsów użytkownika w dowolnych urządzeniach cyfrowych. Polecenia będziemy im przekazywać głosowo, a także myślami, dzięki czipom wszczepionym do mózgu. Im bardziej skomplikowane będą technologie oparte na sztucznej inteligencji, blockchainie czy wykorzystujące obliczenia kwantowe, tym łatwiej będzie je obsługiwać. Paradoks? Nie, bo firmy stojące za tymi innowacjami będą musiały uprościć ich obsługę. W przeciwnym większość społeczeństw nie nadąży za kolejnymi fazami rewolucji cyfrowej, a niezrozumienie i opór staną się blokadą nie do przejścia.

Smartfony lub smartwatche staną się naszymi podręcznymi asystentami o ogromnej mocy i możliwościach. Pomogą nam się uczyć, kontrolować zdrowie, rozwiązywać złożone problemy i wykonywać wszelkie inne zadania w domu i w pracy.

 

MOC CHMURY I KWANTÓW 

Pojazdy autonomiczne, roboty chirurgiczne, gry i inteligentne fabryki oraz nowe projekty naukowe będą wymagać nie tylko szybszej transmisji danych, ale też mocy obliczeniowych, których nie zapewnią obecne superkomputery. Dziś przetwarzanie ogromnych ilości informacji ułatwiają chmury cyfrowe. Ale zapotrzebowanie rośnie, dlatego coraz częściej stosuje się tzw. brzegowe przetwarzanie, czyli przeprowadzane lokalnie, bez transmisji w dużej sieci. Niektóre technologie wymagają bowiem natychmiastowej interpretacji danych i przeszkadzają im nawet minimalne opóźnienia w ich przesyle. Dlatego w najbliższej dekadzie jednym ze sposobów poradzenia sobie z tym wyzwaniem będzie edge computing.

Jeszcze większe nadzieje w tym zakresie wiązane są z komputerami kwantowymi. W wyścigu o stworzenie w pełni działających maszyn biorą udział najsilniejsze państwa i największe firmy branży IT. W ubiegłym roku o swoich sukcesach informował Google, ale już pod koniec czerwca Honeywell, znany wielobranżowy koncern przemysłowy, zbudował komputer o jak na razie największej na świecie pojemności kwantowej. Wielu światowych gigantów komputerowych zapowiada, że obliczenia kwantowe będą już w pełni dostępne za pięć lat. Za 10 lat pomogą one rozwiązywać problemy, które do niedawna uznawano za niemożliwe do rozwiązania.

 

 width=


NANOTECHNOLOGIA TO KOLEJNA REWOLUCJA  

Nanotechnologia polega na manipulowaniu pojedynczymi atomami i cząsteczkami materiału w nanoskali 1–100 nanometrów, a nanometr to jedna miliardowa część metra. Już wiadomo, że nanotechnologia zastosowana w medycynie i stomatologii przyniesie znaczący postęp w diagnostyce, leczeniu i zapobieganiu chorobom. Już wkrótce np. zaczną działać nanoroboty, które wykryją i zniszczą w krwioobiegu komórki nowotworowe. 

Ale nanotechnologia będzie miała o wiele więcej pożytecznych zastosowań. Inżynierowie chemicy z MIT zaprojektowali w 2018 r. materiał, który w reakcji z dwutlenkiem węgla z powietrza może rosnąć, wzmacniać się, a nawet samonaprawiać. Dziś jeszcze teoretycznie, a za dekadę w praktyce zarysowana lub pęknięta powierzchnia z tego materiału naprawi się bez ingerencji zewnętrznych, a przy okazji wychwyci i zneutralizuje CO2. To i podobne odkrycia zrewolucjonizują przemysł, produkcję wszelkich materiałów, zoptymalizują sposoby pozyskiwania i przesyłania energii odnawialnej. Pomogą też stworzyć ultrawydajne algorytmy przetwarzania, szyfrowania i przesyłania danych bez uszczerbku dla ich niezawodności.

 

GENETYKA WYLECZY NIEULECZALNE 

Naukowcy zidentyfikowali ponad 50 tys. chorób genetycznych wywoływanych przez mutację pojedynczego genu u ludzi. Teraz, ze względu na szybki spadek kosztów sekwencjonowania genów, medycyna kliniczna projektuje nowe sposoby leczenia chorób, które wcześniej uważano za śmiertelne. Najczęściej terapia genowa działa poprzez wprowadzenie zdrowej kopii wadliwego genu do komórek pacjenta. Transfer materiału genetycznego jest zwykle wykonywany przy użyciu wektorów wirusowych, które wykorzystują własne zdolności biologiczne, aby dostać się do komórki. Terapią genową można leczyć zarówno dziedziczne choroby genetyczne, jak i choroby nabyte. 

Bezprecedensowy poziom kontroli nad dostarczaniem kwasu nukleinowego, modyfikacją układu odpornościowego i precyzyjną manipulacją ludzkim genomem to technologie niewyobrażalne jeszcze 10 lat temu. Dziś to już pewne, że w ciągu następnej dekady uruchomią one nowe obszary medycyny i możliwe stanie się nie tylko wyleczenie większości ciężkich chorób, ale zapobieganie im, zanim nas dotkną.

 

SYNTEZA JĄDROWA MOŻE OCALIĆ ŚWIAT 

Synteza jądrowa jest zasadniczo przeciwieństwem rozszczepienia jądrowego, które ludzkość wykorzystuje w elektrowniach atomowych oraz, niestety, do produkcji broni masowej zagłady. Podczas rozszczepienia ciężkie jądro jest dzielone na mniejsze jądra. Odwrotny proces zachodzi na Słońcu. Tam w serii reakcji jądrowych cztery izotopy wodoru-1 ulegają fuzji w hel-4, co uwalnia ogromne ilości energii. Od 50 lat naukowcy marzą, bo powtórzyć to zjawisko na Ziemi, bo moglibyśmy wtedy produkować energię elektryczną w praktycznie nieograniczonych ilościach bez żadnych odpadów ani zanieczyszczeń szkodzących atmosferze. 

To nie tylko marzenie, ale realny projekt. We Francji powstaje ITER (International Thermonuclear Experimental Reactor), finansowany przez Unię Europejską, Chiny, Indie, Japonię, Koreę, Rosję i USA. W lutym UE zdecydowała, że do 2027 r. dorzuci do budowy 5,61 mld euro. Bernard Bigot, szef ITER, zapowiada, że pierwsze uruchomienie reaktora nastąpi w 2025 r., a David Kingham, współzałożyciel brytyjskiej firmy Tokamak Energy, ogłosił, że jego firma pierwszą komercyjną elektrownię termojądrową otworzy najpóźniej w 2030 r. Jeśli to się rzeczywiście uda, ten sposób pozyskiwania energii w całkiem nieodległej przyszłości pomoże ludzkości uwolnić się od węgla.

 

Konsekwencje: scenariusz pesymistyczny

W ciągu najbliższych 10 lat te i inne innowacje mogą rozwiązać wiele naszych problemów, od wyleczenia ciężkich wad genetycznych po zahamowanie katastrofy klimatycznej. Ale nie ma nikogo, kto mógłby zagwarantować, że tak się właśnie stanie. Wiele się pisze i mówi o negatywnym potencjale rozwoju sztucznej inteligencji. Mniej oczywiste są możliwości wykorzystania genetyki do „udoskonalania” ludzi i hodowania rasy rządzącej innymi, choć jest to również prawdopodobne.

Dlatego prawdziwym zagrożeniem nie będą same innowacje, tylko nasza gatunkowa skłonność do wykorzystywania nowych odkryć i wynalazków w sposób naruszający dobro innych. Za wieloma z tych badań i prac naukowych, które ukształtują kolejne dekady, stoją rozmaite grupy interesów, od rządów po potężne korporacje. Mogą one wykorzystać je do ugruntowania swojej władzy, zwiększania bogactwa i wpływu na ludzi. To poważny i groźny scenariusz, bo wtedy obecne nierówności między kontynentami i państwami, a także wewnątrz społeczeństw, pogłębią się jeszcze bardziej. Wynikające z tego napięcia mogą się stać przyczyną wojen, wielkich migracji i głodu w wielu miejscach na Ziemi.   

Na razie na naszych oczach realizuje się niestety jeden z takich czarnych scenariuszy. Jeszcze w ub. roku mieliśmy powszechna wiarę, że najnowszej generacji szczepionki na COVID-19 będą sprawiedliwie dystrybuowane na całym świecie. Od paru miesięcy obserwujemy jednak w tym obszarze przyrost narodowych egoizmów i przewagę siły pieniądza nad potrzebą solidarności.

Postęp technologiczny może też mieć innego rodzaju negatywne konsekwencje. Jeśli gospodarki z powodu automatyzacji i robotyzacji będą potrzebować mniejszej liczby pracowników, to wkrótce   wielu z nas może mieć trudności z utrzymaniem dotychczasowych dochodów i opłacaniem opieki zdrowotnej. To oznacza potencjalny wzrost zakłóceń i niepokojów ze strony dużych grup niepracujących.   

 

Konsekwencje: scenariusz optymistyczny

Obok grup interesu inwestujących w rozwój technologiczny z powodów egoistycznych wzrasta ruch naukowców zapowiadających, że swoje wyniki udostępnią wszystkim zainteresowanym za darmo lub po kosztach. Uważają oni, że postęp powinien zapewnić dobrobyt całej ludzkości i przynieść korzyści planecie. Chcą zwiększyć możliwości człowieka, rozwijać jego kreatywność, umożliwiać integrację grup wykluczonych, minimalizować nierówności gospodarcze, społeczne, płciowe i inne.

Aby zrealizował się ten pozytywny wpływ nowych technologii na ludzkość, trzeba jednak znacznie więcej współpracy międzynarodowej. Bez niej dystrybucja innowacji pozostanie nierównomierna, a najwięcej skorzystają na nich i tak już bogate państwa oraz korporacje. Potrzeba jest także całkowita przebudowa obecnego modelu edukacji dzieci i dorosłych. Musi być ona ukierunkowana na zrozumienie tego świata, który nadchodzi, i uczenie umiejętności korzystania z postępu. Jest to ponadto warunek spełnienia się tych prognoz, które zapowiadają przyrost nowych miejsc pracy w miejsce zajętych przez roboty. Niewykształceni ludzie nie będą w stanie sprostać nowym oczekiwaniom.

Wreszcie rządy i sektor publiczny powinny zwiększyć własne użytkowanie technologii dla rozwiązywania istotnych problemów społecznych. W przeciwnym razie stracą realną władzę na rzecz globalnych korporacji, które tworząc i sprzedając najnowsze wynalazki, nie muszą się kierować interesem społecznym.

 

 

Zbigniew Gajewski, partner THINKTANK

 width=