Jak zmniejszyć ślad węglowy w ICT

03.01.2023 | Review nr 45

Home 5 THINKTANK REVIEW 5 Review nr 45 5 Jak zmniejszyć ślad węglowy w ICT

Artykuł opublikowany 09.01.2023

 

Wolimy nie pamiętać, że każdy wysłany lub otrzymany e-mail, każde wyszukiwanie w Internecie, każdorazowa aktualizacja statusu na Facebooku oznacza zużycie energii elektrycznej, a zatem i emisję gazów cieplarnianych. Szczególnie energochłonne są serwery przechowujące dane firmowe. Dlatego każdy biznes kierujący się strategią zrównoważonego rozwoju powinien mieć plany efektywnej redukcji śladu węglowego w związku z korzystaniem z sieci. 

Obecnie na świecie jest około 30 miliardów urządzeń podłączonych do Internetu.  Są w tym oczywiście komputery osobiste, ale też smartfony, telewizory, tablety, inteligentne zegarki, systemy inteligentnego domu. Dynamicznie rośnie liczba urządzeń przemysłowych, takich jak inteligentne pojazdy, najróżniejsze czujniki, alarmy, zbiorczo nazywanych Internetem rzeczy.

Nature szacuje, że do 2030 r. branża ICT (information and communication technologies) będzie zużywać 20,9 proc. całej produkowanej energii elektrycznej i emitować do 5,5 proc. światowej emisji dwutlenku węgla. To więcej niż całkowite emisje każdego z dużych krajów za wyjątkiem Chin, Indii i Stanów Zjednoczonych.

Coraz więcej prądu zużywają wielkie centra danych z dziesiątkami tysięcy serwerów. Jest ich już na świecie ponad 5 tys., z czego połowa w USA. Najwięcej z nich należy do głównych graczy w branży danych, takich jak Microsoft Azure, Google Cloud lub Amazon Web Services. Wielkie serwery są szczególnie energochłonne, choć stopniowo do zarządzania nimi włączana jest sztuczna inteligencja.  Na przykład system AI opracowany przez należącą do Google firmę Deep Mind od kilku lat zmniejsza zużycie energii w centrach danych o 40 proc.

Nie zmienia to na razie faktu, że zużycie energii w cyfrowej gospodarce stale rośnie. Jeszcze przed epidemią Covid-19 zużycie prądu w Internecie było równe konsumpcji energii w Wielkiej Brytanii. Sektor ICT odpowiadał za 6 do 10 proc. światowego zużycia energii elektrycznej oraz za 4 proc. emisji gazów cieplarnianych (średnio 400 g CO2 rocznie na statystycznego mieszkańca Ziemi).  Wskaźnik ten rośnie o 5 do 7 proc. każdego roku.

Według Cisco w samych Stanach Zjednoczonych ruch internetowy od 2017 r. wzrośnie do końca 2022 r. 3-krotnie, co daje roczne tempo przyrostu na poziomie 25 proc. Średni ruch na osobę miesięcznie wzrośnie ze 120,2 GB w 2017 r. do 304,6 GB w 2022 r.

 

 

 width=

Źródło: https://home.kpmg/pl/pl/home/insights/2022/11/kpmg-2022-ceo-outlook/esg-okiem-ceo.html

 

Ile emituje każdy z nas?

Duże liczby i zagregowane dane nie robią takiego wrażenia jak te same informacje przeliczone na indywidulane zużycie. I tak, podczas przeglądania sieci przeciętny internauta zużywa rocznie około 365 kWh energii elektrycznej i 2900 litrów wody. Odpowiada to emisji CO2 samochodu przejeżdżającego 1400 km. Przeciętna strona internetowa generuje ok. 0,5 grama CO2 na odsłonę. Dla witryny z 10 tys. odsłon miesięcznie daje to 60 kg CO2 rocznie.

Pojedynczy router zużywa 10 000 watów (10 kW) energii elektrycznej. Moc bardzo dużego centrum danych zbliża się do 100 milionów watów (100 MW). Trzeba też pamiętać, że oprócz prądu potrzebnego do działania serwerów, obwody elektroniczne potrzebują też chłodzenia za pomocą klimatyzacji.

Wyszukanie adresu internetowego wymaga 3,4 watogodziny (Wh), co jest ekwiwalentem 0,8 g CO2. Tylko przy 5 uzyskanych wynikach emitujemy 10 g dwutlenku węgla. Jeśli użytkownik Internetu przeprowadza średnio 2,6 wyszukiwań dziennie, emituje 9,9 kg CO2 rocznie.

Ślad węglowy wytwarzany przez fanów oglądających przez miesiąc 10 największych globalnych hitów Netflixa jest równoważny jeździe samochodem na odległość 1,4 mld km, czyli mniej więcej z Ziemi do Saturna.

Wiadomość e-mail o wielkości jednego megabajta (1 MB) podczas swojego cyklu życia emituje 20 g CO2, co odpowiada starej lampie o mocy 60 W, świecącej przez 25 minut. Dwadzieścia e-maili dziennie na użytkownika w ciągu roku generuje taką samą emisję CO2 jak samochód przejeżdżający 1000 km.

 

Nowe obowiązki społeczne firm

Od 2017 r. banki, fundusze inwestycyjne i spółki giełdowe, które spełniają kryteria z ustawy o rachunkowości dotyczące sumy bilansowej (85 mln zł lub przychody netto ze sprzedaży 170 mln zł), a także średniej liczby zatrudnionych w roku obrotowym (500 osób), mają obowiązek przedstawiać obok raportów finansowych informacje niefinansowe. Dotyczą one polityk spółki dotyczących wymogów zrównoważonego rozwoju, a więc kwestii społecznych, pracowniczych oraz ochrony środowiska naturalnego.

28 listopada 2022 r. Rada Europejska zatwierdziła Dyrektywę o Raportowaniu w Zakresie Zrównoważonego Rozwoju (Corporate Sustainability Reporting Directive), która znacząco poszerza liczbę podmiotów gospodarczych zobowiązanych do raportowania swoich działań na rzecz zrównoważonego rozwoju. Celem dyrektywy jest zwiększenie publicznej odpowiedzialności przedsiębiorstw w tym zakresie. Wkrótce do składania takich sprawozdań zobligowane będą wszystkie duże i średnie spółki, nie tylko notowane na giełdach.

Dyrektywa obejmie łącznie około 50 tys. przedsiębiorstw w UE (do tej pory dotyczyło to 11 tys.). Jej przepisy zaczną obowiązywać od początku 2024 r. w odniesieniu do dużych spółek interesu publicznego zatrudniających ponad 500 pracowników. Od 2025 r. obowiązek ten będzie dotyczył spółek zatrudniających ponad 250 pracowników lub osiągających przychody w wysokości 40 mln euro. Od 2026 r. raporty społeczne muszą przygotowywać także małe i średnie firmy notowane na giełdach.

Aby firmy miały co raportować swoim interesariuszom, muszą wdrożyć odpowiednie polityki i procedury. Jedną z nich z pewnością musi być zmniejszenie ich śladu węglowego w Internecie i w związku z wykorzystywaniem innych technologii cyfrowych.  

 

Dobre praktyki

Dobre praktyki w tym zakresie dopiero powstają i mają niewielką jak na razie skalę. Firmy mające na tym polu ambicje instalują własne systemy energii odnawialnej, takie jak panele słoneczne lub turbiny wiatrowe z zapasowymi akumulatorami, aby bezpośrednio zasilać infrastrukturę IT. Niektóre decydują się na zakup offsetów, które umożliwiają organizacjom zrekompensowanie własnych emisji poprzez płacenie na projekty niskoemisyjne w innym miejscu. Tam, gdzie to możliwe, część firm kupuje energię wyłącznie lub przynajmniej częściowo ze źródeł odnawialnych.

Ale istotne znaczenie będzie też mieć zmiana zachowań użytkowników cyfrowych narzędzi w firmach. Bo najtańszy jest ten prąd, którego nie zużyjemy. Dlatego tak jak nauczyliśmy się (przynajmniej większość z nas) segregować śmieci i oszczędzać prąd w firmach wyłączając zbędne oświetlenia i urządzenia biurowe, tak musimy się teraz nauczyć oszczędniej korzystać z technologii cyfrowych.

 

Autor: Zbigniew Gajewski, partner w THINKTANK

 

 width=
 width=

 

 

POWRÓT ↵

 width=