Nuklearny renesans

11.11.2023 | Review nr 48

Home 5 THINKTANK REVIEW 5 Review nr 48 5 Nuklearny renesans

opublikowano 09.11.2023

 

Po katastrofie w Fukushimie wiele krajów uznało energetykę jądrową za zbyt niebezpieczną i zaczęło stopniowo wygaszać swoje reaktory. Jednak wraz ze skutkami kryzysu energetycznego wywołanego wojną na Ukrainie zwłaszcza kraje UE stały się bardziej otwarte na energię nuklearną. Dziś cały świat planuje do 2050 r. podwoić moc elektrowni atomowych.

Obecnie w 41 krajach świata działa 412 reaktorów jądrowych. Według raportu o stanie światowego przemysłu jądrowego z 2021 r.    dostarczały one 10 proc. światowego zapotrzebowania na energię elektryczną, podczas gdy w 1996 r. było to 17,5 proc. Udział energii jądrowej w światowym miksie jest obecnie niższy niż energii odnawialnej. Podczas gdy globalna produkcja energii słonecznej i wiatrowej wzrosła w 2020 r. odpowiednio o 21 proc. i 12 proc., produkcja energii jądrowej spadła o 4 proc.  

Większość działających reaktorów jądrowych zbudowano w latach 1968–86 głównie w Europie, Stanach Zjednoczonych, byłym Związku Radzieckim i Japonii. Ich średni wiek to 31 lat. USA mają obecnie 92 reaktory jądrowe, najwięcej na świecie. W 2020 r.  pokrywały one prawie 20 proc. zapotrzebowania kraju na energię elektryczną. Ale ich średni wiek to 41,5 roku. Tym bardziej wydawało się, że rozdział atomowej energetyki w swojej historii ludzkość będzie miała wkrótce za sobą.

 

 

 

Dekarbonizacja stopuje wygaszanie reaktorów

Jednak zmiany klimatyczne i podejmowane w związku z nimi przeciwdziałania zatrzymały ten spadkowy trend, a obecnie wydaje się nawet, że następuje renesans energetyki jądrowej.  Na całym świecie wiele państw planuje budowę nowych obiektów jądrowych, aby sprostać stale rosnącemu zapotrzebowaniu na energię elektryczną i osiągnąć cele w zakresie dekarbonizacji. Poza Europą, o czym dalej, Japonia i Korea Południowa włączyły w 2022 r. energię jądrową do listy technologii ekologicznych, a debata na ten temat odbywa się właśnie w Australii.

Zmiana w globalnym podejściu do energetyki jądrowej znajduje swoje odzwierciedlenie w prognozach. W 2022 r. Międzynarodowa Agencja Energii Jądrowej (MAEA) drugi rok z rzędu od awarii w Fukushimie podwyższyła prognozy mocy zainstalowanej. Według scenariusza pozytywnego moc zainstalowana w elektrowniach jądrowych w 2050 r. wyniesie 873 GW, co oznacza ponad dwukrotny wzrost w stosunku do 2023 r. (370 GW). W samych Stanach Zjednoczonych przedsiębiorstwa energetyczne przewidują dostarczenie ponad 90 GW nowych mocy jądrowych z małych reaktorów modułowych SMR (Small Modular Reactors – małe reaktory jądrowe), które zastąpią wycofywane elektrownie zasilane paliwami kopalnymi. SMR są największą nadzieją energetyki jądrowej, ponieważ mają być znacznie tańsze od reaktorów wielkoskalowych, z których koszty pozyskiwania energii w ostatnich latach wzrosły o ok. 33 proc. (podczas gdy uśredniony koszt energii słonecznej na całym świecie spadł w tym czasie o ok. 90 proc.).

Także największe instytucje finansowe w USA dostrzegają potencjał wzrostu energetyki jądrowej opartej na małych reaktorach. NuScale stała się pierwszą notowaną na giełdzie firmą SMR. Inne firmy nuklearne, takie jak Westinghouse, TerraPower i X-energy odważniej wybiegają w przyszłość i planują wielomiliardowe inwestycje i partnerstwa.  Deklarują, że jest to zgodne z ich zobowiązaniami dotyczącymi zerowej emisji netto w ramach paktu ONZ na temat energii bezemisyjnej, dostępnej całodobowo i 7 dni w tygodniu.

 

Koniec kontrowersji w UE

Po trzech latach intensywnych i trudnych negocjacji energia jądrowa oficjalnie dołączyła 1 stycznia 2023 r. do listy energii „przejściowych” w unijnej polityce zielnej transformacji.

Zwłaszcza Francja i wschodnie kraje UE domagały się uznania energii jądrowej jako realnego rozwiązania umożliwiające osiągnięcie neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla do 2050 r. Sprawił to kryzys energetyczny wywołany wojną na Ukrainie. Najpierw państwa UE wspólnie zdecydowały się na odejście od rosyjskiego gazu, a następnie niektóre z nich, jak Niemcy i Belgia, wstrzymały wygaszanie dotychczasowych reaktorów, a inne – jak Polska – postanowiły budować nowe elektrownie.

 

 width=
Elektrownie atomowe w Europie / autor: PAP

 

Na początku 2021 r. polski rząd zatwierdził plany budowy sześciu reaktorów w dwóch lokalizacjach, przy czym pierwszy z nich ma rozpocząć pracę w 2033 r.

Na razie na terenie UE nowe reaktory są obecnie budowane tylko w Słowacji i we Francji. Jednak z zapowiedzi UE-27 wynika, że w nadchodzących latach liczba ta wrośnie aż do 45, a moc w nich zainstalowana osiągnie ok. 54 GW. Mowa tu o wielkoskalowych elektrowniach atomowych. Obok nich mają się także pojawić inwestycje w reaktory SMR, których budową zainteresowane są m.in.: Polska, Rumunia, Francja, Wielka Brytania, Belgia, Bułgaria, Czechy, Dania, Estonia i Szwecja.

Obecnie na liście zeroemisyjnych technologii UE  znajdują się technologie energii odnawialnej, elektrolizery i ogniwa paliwowe, technologie rozszczepienia jądrowego i syntezy jądrowej, magazynowanie energii, wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla (CCS) oraz infrastruktura transportu wodoru.

Niedawno MAEA i Belgia poinformowały, że w marcu 2024 r. wspólnie zorganizują w stolicy Belgii Szczyt Energii Jądrowej. Światowi przywódcy mają podkreślić rolę energii jądrowej w rozwiązywaniu wyzwań takich jak globalne ocieplenie i bezpieczeństwo energetyczne, a także zająć się przeszkodami, które stoją na drodze do wdrożenia nowych technologii jądrowych.

 

Autor: Zbigniew Gajewski, partner w THINKTANK

 

 

POWRÓT ↵