Rosja i Chiny walczą słowem

10.01.2024 | Review nr 49

Home 5 THINKTANK REVIEW 5 Review nr 49 5 Rosja i Chiny walczą słowem

Opublikowano 10.01.2024

 

Rosyjskie i chińskie metody i narracje dezinformacyjne, choć w dużej mierze odmienne, czasami się przeplatają, powielają lub są dla siebie źródłem inspiracji. Celem wspólnym manipulacji Rosji i Chin w przestrzeni informacyjnej krajów naszego regionu jest zmniejszenie poparcia społecznego dla współpracy z Stanami Zjednoczonymi i NATO oraz podawanie w wątpliwość demokratycznych wartości.

Dezinformacja to tania i łatwo dostępna broń o masowym zasięgu, która dzięki rozwojowi nowych technologii staje się coraz bardziej skuteczna. Zdają sobie z tego sprawę zarówno Rosja, jak i Chiny, prowadząc nasilone działania propagandowe i dezinformacyjne w celu osiągnięcia partykularnych politycznych celów. Jest to szczególnie niebezpieczne w sytuacjach kryzysowych, takich jak pandemia czy wojna w Ukrainie, kiedy odbiorcy informacji stają się bardziej podatni na lęki czy wiarę w teorie spiskowe i łatwiej ulegają emocjom.

 

Dezinformacja jako broń

Rosja traktuje informację jako broń przeciwko Zachodowi, co ma korzenie w jej sowieckiej przeszłości w okresie zimnej wojny. Dziś nadal używa wojny informacyjnej jako narzędzia polityki zagranicznej, usiłując podważyć zaufanie do europejskich i transatlantyckich instytucji, podkopać wiarygodność niezależnych mediów, promować ideę, że to ona jest ofiarą agresji ze strony Zachodu, a jej działania są z natury defensywne. Kłamstwami, półprawdami i manipulacjami stara się, często skutecznie, siać niezgodę. Dlatego promuje ekstremistyczne poglądy, wzbudza zamęt i chaos, zakłóca jedność zachodnich sojuszy, a także tworzy lub wykorzystuje istniejące podziały w społeczeństwach zachodnich i między zachodnimi krajami, co jest szczególnie widoczne podczas wojny w Ukrainie.

W marcu 2023 r. Rosja przyjęła nową strategię polityki zagranicznej nastawioną na ograniczenie „dominacji” Zachodu. Nazywa w niej Stany Zjednoczone „głównym prowokatorem, organizatorem i wykonawcą agresywnej antyrosyjskiej polityki kolektywnego Zachodu” oraz wskazuje Chiny jako kluczowego partnera w przyszłości.

Z kolei chińska propaganda, zwłaszcza przed wybuchem pandemii, skupiała się przede wszystkim na promowaniu interesów i pozytywnego wizerunku Komunistycznej Partii Chin. Pekin starał się pozycjonować jako światowy lider, zaangażowany w ochronę światowego pokoju i dobrobytu. Usiłował przeciwdziałać narracjom krytycznym wobec łamania praw człowieka, nieprzestrzegania zobowiązań wobec Hongkongu, eskalowania napięć w Cieśninie Tajwańskiej czy na Morzu Południowo-Chińskim. Usprawiedliwiał także niechęć do szerszego otwarcia chińskiego rynku przed europejskimi eksporterami.

Dyplomacja w mediach społecznościowych

Początek pandemii przyniósł nasilenie chińskich działań dezinformacyjnych, które zaczęły być sprofilowane pod kątem konkretnych krajów. Ambasada Chińska w Polsce na przykład założyła konta na Twitterze (obecnie: X) i Facebooku, komunikując własne narracje dotyczące COVID-19. Przez polskie media społecznościowe przetoczyła się wielomiesięczna, bezprecedensowa debata pomiędzy chińskim ambasadorem i jego amerykańską odpowiedniczką, którzy spierali się o to, kto ponosi odpowiedzialność za pandemię: Chiny czy Ameryka. Obie strony otrzymały przestrzeń do publikacji swoich opinii na portalu Onet.pl.

Jednocześnie ambasador Chin wyrażał się z uznaniem o polskich władzach za „skuteczne i proaktywne działania” podczas pandemii, dzięki którym polskie firmy mogły „uniknąć problemów finansowych i uratować miliony miejsc pracy”. Warto zauważyć, że chińscy dyplomaci systematycznie publikują swoje teksty będące pochwałą różnych aspektów polityki chińskiej również na łamach tradycyjnych polskich mediów, takich jak Trybuna czy nawet opiniotwórcza Rzeczpospolita.

Rosyjska kampania dezinformacyjna związana z pandemią była prowadzona przez wiele podmiotów, w tym tradycyjne media, takie jak RT i Sputnik, ale też rosyjskie służby specjalne, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Obrony oraz trolle, boty i fałszywe konta w mediach społecznościowych. W odniesieniu do Polski Rosja systematycznie starała się podważyć reputację naszego kraju, szerząc niczym nieuzasadnione oskarżenia o to, że Polska rzekomo utrudniała rosyjskiemu samolotowi z pomocą medyczną dla Włoch dotarcie do celu oraz blokowała transport masek ochronnych na polskiej granicy. Rosyjskie media rozpowszechniały też informacje sugerujące, że polski rząd planuje wykorzystać pandemię jako okazję do aneksji obwodu kaliningradzkiego.

W polskich mediach społecznościowych dało się też zauważyć zjawisko przenikania się chińskich i rosyjskich narracji dezinformacyjnych: konta prorosyjskie zaczęły powtarzać chińskie argumenty, szerząc chińską propagandę związaną z pandemią. Dotyczyło to na przykład przypisywania wybuchu pandemii Stanom Zjednoczonym lub oskarżeń o atak biologiczny USA na Chiny.

Wojna w Ukrainie przyniosła szczyt działań dezinformacyjnych zarówno ze strony Rosji, jak i Chin. Oba kraje podzielają i popularyzują wspólną narrację dotyczącą przyczyn wybuchu konfliktu, obwiniając Zachód, a zwłaszcza Stany Zjednoczone, o destabilizację bezpieczeństwa w Europie i sprowokowanie Rosji do działań obronnych. Jednocześnie Pekin pozycjonuje się jako neutralny partner, gotowy do prowadzenia mediacji między Rosją a Ukrainą, a także popierający zachodnie postulaty zakończenia wojny.

Różne strategie, zbieżne narracje

Rosyjska agresja na Ukrainę jest więc dla Chin propagandową okazją do wzmacniania pozytywnego przekazu na własny temat w społeczności międzynarodowej. Z kolei dla Rosji jest to pretekst do prowadzenia agresywnych kampanii oczerniających skierowanych przeciwko wybranym państwom zachodnim. W przypadku Polski, jednego z głównych sojuszników Ukrainy, rosyjska dezinformacja ma na celu osłabienie relacji polsko-ukraińskich, wzniecanie antagonizmów między naszymi narodami, zmniejszenie poparcia Polaków dla dalszej pomocy militarno-humanitarnej dla Ukrainy oraz podważenie międzynarodowej pozycji Polski, oskarżanej o prowadzenie prowokacyjnej polityki wobec Moskwy. Zgodnie ze słowami pełnomocnika rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej RP „Różnorodne spiski używane do dyskredytacji Polski sugerują, że mamy do czynienia z zorganizowaną kampanią przeciwko naszemu krajowi, mającą bezpośrednie powiązania z wojną Rosji przeciwko Ukrainie”.

W odróżnieniu do Rosji Chiny unikają języka nienawiści, rozmów o „ukraińskich nazistach”, potrzebie „denazyfikacji Ukrainy” czy obwinianiu Ukraińców o zbrodnie wojenne i okrucieństwa. Starają się wywrzeć wrażenie, że są neutralne i dystansują się od Rosji. Jednocześnie chińscy urzędnicy odnosząc się do inwazji w ślad za Rosją nie nazywają rzeczy po imieniu, ale używając eufemizmów. Mówią o „sprawie ukraińskiej”, „kryzysie ukraińskim”, „konflikcie ukraińskim”, „sporze ukraińskim”. W chińskiej narracji Ukraina nie jest przedstawiana jako ofiara rosyjskiej agresji, lecz raczej jako ofiara zachodniej intrygi mającej na celu uwikłanie kraju w starcie z Rosją w celu podważenia siły Putina. Najlepszym tego przykładem jest twierdzenie (będące echem rosyjskiej narracji), że Stany Zjednoczone złamały obietnicę dotyczącą nieposzerzania NATO na wschód, co stanowi bezpośrednie zagrożenie dla Rosji, która musi podjąć działania obronne.

Tak więc choć strategie dezinformacyjne Rosji i Chin nie są identyczne, ich metody i narracje czasem zbiegają się w wyrazie niechęci wobec USA i NATO oraz w nadziei stworzenia – także przy pomocy dezinformacji – nowego ładu międzynarodowego, w którym rola Zachodu będzie zmarginalizowana.

 

Agnieszka Ostrowska, Autorka jest Dyrektor Programową Centrum Stosunków Międzynarodowych